wtorek, 18 sierpnia 2020

Divoom Ditoo - recenzja wyjątkowego gadżetu, głośnik z ekranem i klawiaturą!


Divoom Ditoo

głośnik z ekranem i klawiszami, czyli zupełnie wyjątkowy gadżet


Divoom Ditoo

Muszę przyznać, że mimo ponad 30 lat na karku, wciąż mam w sobie coś z małego chłopca. Zamiłowanie do zabawek nie przemija z czasem, lecz po prostu przenoszone jest na kupowanie coraz to ciekawszych i czasem drogich gadżetów. Czyli rzeczy, bez których można żyć, ale sprawiają każdemu radość - niezależnie od wieku. Nie inaczej jest w przypadku głośnika Divoom Ditoo.

Przez moje ręce przewinęło się już całkiem sporo przenośnych głośników. Niektóre z nich wyróżniały się spośród innych jedynie kształtem, inne też dodatkowym oświetleniem. Przy pierwszym kontakcie nie było jednak nigdy efektu "wow". Z Divoom jest zgoła inaczej. Już gdy trafiłem na zapowiedź tego modelu, wiedziałem, że chcę go sprawdzić osobiście.

Stylizowany na automat do gier Ditoo, to dość mały głośnik wyposażony nie tylko w kolorowy ekran o wypukłym profilu, ale też chociażby klawisze i to mechaniczne. Wygląda zupełnie wyjątkowo i może służyć nie tylko jako budzik z wyświetlaczem. Niech jednak nie zwiedzie Was zabawkowy design. W środku drzemie szereg nowoczesnych technologii, od Bluetooth w wersji 5.0, przez wbudowane gry, możliwość wyświetlania powiadomień społecznościowych, nagrywanie notatek głosowych, pokazywanie pogody, po dedykowaną aplikację na smartphone i obsługę radia internetowego.

Nie przedłużając, zapraszam do szczegółów recenzji Divoom Ditoo, który może okazać się jednym z najciekawszych gadżetów ostatnich miesięcy. Głośnik występuje w kilku wariantach kolorystycznych, na naszych zdjęciach zobaczycie dwa z nich...


Bezpieczna paczka


Premiera Divoom Ditoo miała miejsce pod koniec 2019 roku, ale pandemia koronawirusa miała ogromy wpływ na system dystrybucji. Produkt jest chiński i jego dostępność, z tego powodu została znacznie ograniczona. Dopiero od kilku tygodni sytuacja zaczyna się normować. Choć wciąż miałem pewne obawy związane z zamówieniem bezpośrednio od producenta, to obie paczki dotarły z Chin do Europy w mniej niż tydzień. Na dniach powinno być nawet jeszcze lepiej, bo głośnik ma trafić do oficjalnej dystrybucji w Polsce.

Dlaczego o tym wspominam? Rzadko mam w zwyczaju pokazywać testowany sprzęt w opakowaniu, nazwijmy je "wierzchnim". Wiadomo, że czasem sklep dba dodatkowo o sprzęt i zabezpiecza go własnym kartonem. Każdy przecież chciałby otwierać pudełko, które jest w idealnym stanie i to nie ważne czy zostało zakupione w lokalnym sklepie, czy specjalnie dla Nas przemierzyło pół globu. Tutaj paczka dotarła do mnie co prawda w foliowym worku kurierskim, ale to jak wygląda zawartość, pozytywnie mnie zaskoczyło.



Divoom umieszczono w foliowym woreczku z dmuchanymi ściankami. Przez co objętościowo jest ono większe niż sama zawartość, ale w dużym stopniu niweluje możliwość uszkodzenia zawartości. Wraz z właściwym i co ciekawe, plastikowym opakowaniem produktu mamy jeszcze miły dodatek. Producent dokłada nam skrojoną na miarę papierową torebkę prezentową. Jej kolorystyka dopasowana jest oczywiście do wybranej wersji głośnika.




Wyjątkowe opakowanie


Często po wyjściu głośnika, pudełko ląduje gdzieś w najdalszym kącie szafy lub od razu na śmietniku. Nie tym razem. Rzadko zdarza mi się zachwycać aż do tego stopnia z samego opakowania produktu, ale to co zrobił Divoom w tym przypadku zasługuje na pochwałę. Głośnik umieszczony jest w plastikowym opakowaniu z drzwiczkami na zawiasie. Stylizowane jest na amerykańską lodówkę na napoje z lat 70. czy 80. Przód to przeźroczyste okienko, przez które widać sam głośnik. Ciekawe, że na tym elemencie natłoczono logo producenta oraz coś w rodzaju motto firmy i napis "Ultimate Music Experience".


Większość tyłu pokrywa naklejka z opisem produktu, piktogramami przedstawiającymi liczne funkcje. Umieszczono tu także kod QR, który pozwala na szybką instalację dedykowanej aplikacji na iOS oraz system Android. Dopełnieniem całości jest pokaźny gumowych uchwyt.



Do środka dostajemy się po wciśnięciu bocznej ścianki w oznaczonym miejscu. Zwalnia się blokada i mamy dostęp do głośnika. Akcesoria zostały umieszczone głębiej, pod miękką wytłoczką.




Zawartość zestawu


Oprócz głośnika w opakowaniu znajdziemy również kabel do ładowania. Ma on końcówkę USB typu C, w całości jest czarny i na długości jednego metra pokrywa go dodatkowy oplot. Prezentuje się bardzo dobrze, szczególnie, że osobiście lubię też drobny akcent w postaci nadrukowanego logo marki na wtyczce.


Do tego oczywiście parę papierów. W tym instrukcja obsługi (m.in. po angielsku), dodatkowe wlepki z motywem pikseli oraz mały certyfikat jakości.




Wygląd Divoom Ditoo


Głośnik Ditoo to istny raj dla osób lubiących odklejać folię ochronną z nowych produktów. Producent zadbał o zabezpieczenie delikatnych elementów na czas transportu. Naklejki mamy na spodzie, wokół podstawy, na samym ekranie oraz boczkach obudowy. Na samej folii znajdziemy stylizowane motywy - u dołu napis, a na górze obrazek z pikseli, który daje nam namiastkę tego co możemy zobaczyć w przyszłości na ekranie.




Obudowa ma 9 cm szerokości i około 11,4 cm głębokości, zaś jest wysoka na niewiele ponad 12 cm. Waży ciut powyżej pół kilograma. Całość ma bardzo spójną stylistykę. Choć wykonano go z plastiku, to sprawia bardzo dobre wrażenie oraz jest miły w dotyku. Wielkość nadaje się w sam raz do przenoszenia w dłoni. Zbudowana jest z dwóch głównych obszarów. Dół to podstawa ze złączami oraz sterowaniem. Góra zaś skrywa ekran i głośnik na szczycie.




Od spodu mamy oznaczenia znamionowe, kod QR do pobrania aplikacji oraz cztery gumowe nóżki, które spełniają swoją rolę i utrzymują głośnik na blacie. Po prawej stronie umieszczono slot na kartę Micro SD, włącznik oraz port USB typu C do ładowania.


Przed ekranem mamy 6 klawiszy oraz złotą dźwigienkę. To one w połączeniu z monitorem dają uczucie obcowania z automatem do gier sprzed lat. Tym bardziej można wczuć się w ten klimat, gdy dotkniemy przycisków.


Spore zaskoczenie, gdyż każdemu wciśnięciu towarzyszy charakterystyczny klik, a jest ono jeszcze większe jeśli zdejmie się sam klawisz. Zastosowano tutaj niebieskie przełączniki marki Outemu - tak, dokładnie te, które możemy spotkać w klawiaturach mechanicznych z niskiej i średniej półki cenowej. Dodatkowo naniesione na nich oznaczenia są prześwitujące. Daje to ciekawy efekt świetlny, gdyż przeźroczysta jest też obudową przełącznika, a nad każdym z nich umieszczono białą diodę.



Tył obudowy to tylko otwór w środkowej części. Jest to tzw. bass-reflex - odpowiada za przepływ powietrza podczas pracy aktywnej membrany.


Ekran to tak naprawdę siatka pikseli o rozmiarze 16 na 16. Wierzchnia warstwa to nawiązanie do telewizorów kineskopowych, tworzywo jest delikatnie uwypuklone. Widać to szczególnie po refleksach świetlnych, które ładnie odbijają się krzywizny powierzchni. Matryca ta jest bardzo jasna, ale można ją przyciemnić nawet z poziomu klawiszy (przytrzymujemy strzałki na boki). Sam ekran pozwala również na wyłączenie. Podświetlenie klawiszy jest niezależne (gaśnie po przytrzymaniu guzika "m").


Na obudowie znalazło się także niewielkie logo producenta wytłoczone na przodzie. Głośnik dostępny jest w 7 wariantach kolorystycznych. Większość zdjęć przedstawia model biały z szarymi wstawkami. Do naszych testów dotarł Ditoo także w wersji niebieskiej z zielonymi akcentami - galeria z tego drugiego na samym końcu artykułu. W przypadku jasnych wersji obudowy i nie ma problemu z widocznymi odciskami na jej powierzchni. Jedynie nie polecam dotykania ekranu, bo łatwo się brudzi i może być podatny na zarysowania.




Źródła dźwięku


Włączenie głośnika następuje wraz z krótką melodią i animacją producenta. Pierwszy aktywny tryb to połączenie bezprzewodowe z użyciem Bluetooth 5.0. Działa stabilnie nawet ponad deklarowany zasięg 10 metrów. Użycie adaptera BT w tej samej wersji pozwala na wyświetlenie stanu pojemności akumulatora na smartphone lub komputerze. Ditoo pamięta ostatnie sparowane urządzenie i łączy się z nim błyskawicznie. Nie odczułem także zauważalnego opóźnienia podczas odtwarzania dźwięku w ten sposób.


Inną metodą dostępu do muzyki jest użycie karty pamięci. Obsługiwane są nośniki do 64 GB. Slot na MicroSD w całości mieści kartę. Po włożeniu jej, na ekranie pokazywany jest stosowny symbol.


W obu trybach można sterować utworami za pomocą strzałek na klawiaturze. Co ciekawe, na ekranie Ditoo zobaczymy przez chwilę tytuł aktualnego utworu na początku jego odtwarzania.


Gry i inne funkcje wbudowane


To co naprawdę mnie zaskoczyło, to ogrom możliwości jakie daje taki niepozorny ekran. Pomysłowość twórców jest niesamowita. Niestety nie wszystkie funkcje dostępne są od razu po wyjęciu głośnika z pudełka.


Bez aplikacji mamy jednak chociażby ekran z wyświetlaniem godziny i to w kilku stylistykach. Parę podstawowych animacji i wizualizacji dźwięku oraz proste menu kategorii. Znajdziemy w nim chociażby stoper, minutnik, tablicę wyników czy też decybelomierz (niezbyt dokładny). Wbudowany jest także budzik.


Możemy też z tego poziomu stworzyć własną grafikę wprost na ekranie. Jest tu także kilka prostych gierek, m.in. Tetris, Arkanoid, Flappy Bird czy wyścigi.



Domyślnie wyświetlany jest ekran z godziną lub wybrane animacje.



Aplikacja i dodatki sieciowe


Dopiero pobranie dedykowanej aplikacji ze sklepu Google Play pozwoliło mi na pełne wykorzystanie sprzętu. Połączenie działa wciąż z użyciem Bluetooth, ale Ditoo poprzez smartphone pobiera dodatkowo informacje o pogodzie czy też aktualizuje motywy graficzne.



Aplikacja umożliwia wybranie, tego co zobaczymy na małym ekranie podczas użytkowania. Na przemian z kolorowym zegarem może to być również animacja pogody, wyświetlanie aktualnej temperatury czy dzisiejszej daty. Guzik na klawiaturze oznaczony słoneczkiem przełącza nas między kolejnymi kategoriami. Ich poszczególną zawartość również dostosujemy przez smartphone. Wśród nich są chociażby: lampka (cały ekran świeci w jednolitym kolorze), efekty zsynchronizowane z dźwiękiem, animacje tematyczne zgodne z porą roku czy świętami oraz własny zestaw grafik.




Te ostatnie bardzo łatwo pobiera się z oferty od Divoom. Społeczność marki jest naprawdę prężna i kreatywna. Baza gotowych animacji jest tak duża, że znajdziemy tutaj kategorie tematyczne, wyszukiwarkę, a nawet możliwość subskrypcji ulubionych twórców.


Oczywiście można też tworzyć własne obrazki w rozdzielczości 16x16 px. Do dyspozycji jest chociażby edytor tekstu, który pozwala na stworzenie animacji przesuwających się w poziomie liter z dostosowaniem ich kolorów oraz dodatkowymi efektami tła. Bardziej zaawansowany jest wbudowany w aplikację program graficzny. Choć powierzchnia nie jest duża, to możemy ułatwić sobie robotę i szybciej narysować w nim linie, odbić cały obraz i wypełnić dany obszar kolorem. Najszybszą z opcji jest konwersja własnego "dużego" zdjęcia bezpośrednio do edytora. Tak przygotowaną grafikę wysyłamy wprost do naszego Ditoo lub dzielimy się nią z innymi użytkownikami z całego świata.


Tutaj nie kończą się funkcje aplikacji. Dostępna jest obsługa powiadomień choćby z kilku popularnych komunikatorów. Jeżeli dostaniemy wiadomość na Facebook'u, ktoś polubi naszą fotkę na Instagramie czy zadzwoni nam telefon, dowiemy się tego ze stosownego obrazka, który zobaczymy wprost na ekranie Ditoo.


Szukając dalej znajdziemy także prosty panel do tworzenia dźwiękowych miksów. Aplikacja może posłużyć jako kontroler do gier wbudowanych w głośnik. Znajdziemy tu też listę zadań w formie planera. Bardzo podoba mi się tryb asystenta snu. Wybieramy w nim czas i rodzaj melodii, a głośnik za pomocą dźwięku i motywu na ekranie ułatwi nam zaśnięcie.

Przegląd funkcji aplikacji zamykam na radiu internetowym. Wprost do głośnika można wysłać strumień audycji z całego świata. Działa to bardzo dobrze, choć niestety ciężko jest tutaj odnaleźć wszystkie polskie stacje radiowe.



Jakość dźwięku


Nie należy zapominać, że gadżet ten jest w głównej mierze głośnikiem. Pod plastikową maskownicą zamontowano tu tylko jeden aktywny przetwornik o średnicy 45 mm. W zachowaniu jakości dźwięku pomaga też otwór w tylnej ściance. Podawana przez Divoom moc to 10W. Mój sonometr z odległości jednego metra wskazuje maksymalną głośność na poziomie 87 dB i to niezależnie czy Ditoo ustawiony do nas przodem, czy też tyłem. Jako, że głośnik wycelowany jest ku górze, to decybelomierz w tej pozycji daje wynik nawet o 3 dB wyższy.



Mimo, że Divoom wygląda trochę jak zabawka, to jakość dźwięku jest tutaj zaskoczeniem. Pojedynczy przetwornik gra po prostu dobrze. Całość pasma jest bardzo czysta. Nic nie szumi, gdy zapadnie cisza w eterze, a przy maksymalnym poziomie głośności dźwięk dalej jest klarowny i nie uświadczymy przesterów. Barwa jest raczej ciepła i dźwięk jest słyszalny praktycznie w każdym kierunku podobnie.


Jedynie mogę się przyczepić do dolnego pasma. Brak mi mocniejszego, wyczuwalnego fizycznie basu.

Nie wspomniałem jeszcze, że Divoom posiada wbudowany mikrofon. Niewielki otwór znajduje się tuż koło złotej dźwigni. Ma on zastosowanie przy tworzeniu wiadomości głosowych. Można nagrać do 60 sekund audio i odtworzyć je jeden raz - po czym wiadomość sama się kasuje. Aktywacja funkcji jest możliwa poprzez przytrzymanie dźwigni lub z poziomu aplikacji. Mikrofon jest również wykrywany jako wejście dźwięku, gdy sparujemy Ditoo z komputerem.



Akumulator


Divoom Ditoo posiada wbudowany akumulator o pojemności 3000 mAh przy napięciu 3,7V. Spokojnie starcza na 7-8 godzin odtwarzania przy aktywnym ekranie - oczywiście przy połowie mocy głośnika i podświetleniu na połowie suwaków. Ładowanie odbywa się przez kabel USB z wtyczką typu C. Trwa ono około 4 godzin, ale musimy skorzystać z własnego zasilacza o mocy 2A. Słabsza ładowarka wydłuży ten czas.

Podczas ładowania świeci się dioda nad slotem karty pamięci. Co ciekawe, gdy bateria jest bliska wyczerpaniu, to oprócz stosownego piktogramu na ekranie, poziom dźwięku automatycznie spada i nie możemy go znacząco podnieść. W tym stanie posłuchamy muzyki jeszcze przez około pół godziny.


Aktualny poziom można sprawdzić poprzez krótkie wciśnięcie włącznika - wyświetla nam się skala zapełnienia w kilku poziomach.



Podsumowanie


Divoom Ditoo to przykład, tego czym powinien cechować się idealny gadżet. Bo jak inaczej nazwać głośnik, który wyposażono w ekran i podświetlaną klawiaturę. Niby wydaje się, że są to zbędne dodatki, lecz to one nadają uroku temu małemu urządzeniu. W czasach monitorów 4K skromny wyświetlacz złożony z paru pikseli wprowadza Nas w klimat pewnie nieznany dla obecnej młodzieży. Dla mnie jest to powiew nostalgii i przez ten pryzmat mogę oceniać Ditoo.

Sam wygląd i jakość wykonania już zasługuje na pochwałę. Całą konstrukcja jest bardzo dobrze przemyślana, a kreatywne wykorzystanie ekranu potrafi zaskoczyć. Zastosowanie Bluetooth 5.0 oraz dedykowana aplikacja, dają spore możliwości. Dźwięk jest nadspodziewanie dobry, choć trochę brak tu mocnego odczucia basu.

Są też drobne ograniczenia. Szkoda, że producent nie pokusił się o możliwość podłączenia kablem Jack. Brakuje mi także opcji TWS, czyli łączenia dwóch takich samych głośników w zestaw stereo. Jestem jednak w stanie stwierdzić, że tutaj są to drobiazgi. Ponieważ, gdy spoglądam na Ditoo i jego kolorowe pikselowate animacje, to pojawia mi się uśmiech na twarzy. O to właśnie chodzi w tym gadżecie - ma dawać radość z używania i tak właśnie jest!

Na dodatek, Divoom Ditoo nadaje się idealnie na prezent. Mamy tutaj nie tylko ładne plastikowe opakowanie zewnętrzne, ale także skrojoną na miarę torebkę prezentową. Zaś jeżeli komuś zależy na personalizacji samej obudowy, to wystarczą dostarczone wraz z głośnikiem naklejki. Utrzymane są w klimacie pixelart i sprawią, że będzie to właśnie nasz, jedyny w swym rodzaju głośnik.




  PLUSY

+  
  • wyjątkowy design i nienaganna jakość wykonania,
  • dobre wykorzystanie potencjału wbudowanego ekranu - gry, animacje,
  • czysty dźwięk,
  • Bluetooth 5.0 z brakiem zauważalnego opóźnienia w dźwięku,
  • slot na kartę pamięci do 64 GB,
  • ładowanie przez USB typu C, ładny i mocny kabel USB w zestawie,
  • funkcja budzika,
  • wskaźnik poziomu baterii bezpośrednio na ekranie,
  • możliwości dedykowanej aplikacji oraz duża społeczność wokół marki,
  • obsługa radia internetowego przez aplikację,
  • powiadomienia ze smartphone,
  • naprawdę ciekawe plastikowe pudełko w stylistyce głośnika,
  • dodatkowe opakowanie prezentowe w zestawie.

  MINUSY

-  
  • brak portu Jack,
  • przydałby się tryb radia,
  • rozdzielczość 16x16, to czasem zbyt mało (wolałbym 32x32 pikseli),
  • nie można łączyć kilku głośników ze sobą.


Tym oto sposobem Divoom Ditoo otrzymuje, nasz pierwszy w historii,
znak jakości w kategorii "Fajny gadżet".


Gdzie kupić?


Produkty Divoom dostępne są w polskiej dystrybucji, choć ten konkretny głośnik dopiero pojawia się w lokalnej sprzedaży. Na szczęście można zamówić go bezpośrednio na stronie producenta lub nawet z polskich magazynów na Aliexpress. Cenę Divoom Ditoo można sprawdzić poniżej:



Galeria uzupełniająca


Wspominałem, że głośnik występuje w kilku wariantach kolorystycznych obudowy. Przedstawiam Nasze zdjęcia wersji oznaczonej przez producenta jako niebieska, choć znajdziemy tutaj również zielone wstawki.












Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza