piątek, 24 lutego 2023

Ulefone Power Armor 18 - wytrzymałość bez kompromisów

Ulefone Power Armor 18

wytrzymałość bez kompromisów


Ulefone Power Armor 18

Kategoria wzmacnianych telefonów pełna jest modeli zupełnie przeciętnych. Takich w których skupiono się głównie na obudowie o zwiększonej szczelności i odpornej na upadek. Jest to zły kierunek rozwoju. Nie chodzi tutaj przecież o to, aby wracać do wolnych i pozbawionych wielu funkcjonalności smartphonów. Urządzenie powinno być nie tylko wytrzymałe, ale i w pełni użyteczne. Dla mnie równie ważne jest, aby telefon pracował płynnie, miał zapas miejsca na moje dane oraz pozwalał zrobić zdjęcia, na które przyjemnie będzie się patrzeć.

Idąc tym tokiem myślenia, trafiłem w końcu na smartphone, który spełnia te wymogi i to nawet z naddatkiem. Wizualnie, Ulefone Power Armor 18 od razu pokazuje z jaką kategorią sprzętu mamy do czynienia. Obudowa z solidnymi przetłoczeniami została skręcona na widocznymi śrubami. Spełnia ona liczne standardy, w tym pełną wodoodporność IP69K. Liczne obiektywy na tyle zwracają uwagę, ale dopiero znając ich specyfikację, zaskoczy nas główny przetwornik o rozdzielczości aż 108 megapikseli. Również procesor jest jednym z topowych z gamy MediaTek i na dodatek wspiera go tutaj 12 GB pamięci. Model 18 oferuje znacznie więcej, w tym chociażby potężną baterię 9600 mAh! Ładowanie jej nie stanowi problemu, gdyż w pakiecie mamy do dyspozycji zasilacz o mocy 66W.  Telefon oprócz nadspodziewanie dobrego zasięgu sieci (w tym 5G) pełen jest ciekawych i czasem nietypowych rozwiązań. Szczegółowe omówienie w dalszej części recenzji.


Opakowanie i zawartość zestawu


Telefon, wraz z pakietem akcesoriów, zapakowany jest w typowe dla tej serii pudełko z motywem metalu oraz żółtymi wstawkami. Na wierzchu dowiadujemy się głównie, że produkt spełnia normy wytrzymałości IP68 i IP69K. Z boku znalazła się też informacja o obsłudze sieci 5G. Dopiero naklejka wyjaśnia więcej aspektów ze specyfikacji tego modeli.



W pudełku oddzielnie umieszczono dodatki. Jest tu zawieszka na nadgarstek, niebieski klips do łatwego wysuwania tacki SIM, dodatkowe szkło ochronne oraz papiery. Wśród nich mamy chociażby uproszczoną instrukcję obsługi w kilku językach (jest angielski, lecz brak polskiej wersji), opis metod ładowania oraz oddzielną ulotkę wyjaśniającą funkcje specjalne.





Pod tym jest już sam smartfon zgrabnie zapakowany w foliową osłonę. Na niej ładnie oznaczono poszczególne elementy urządzenia. Fabrycznie zaaplikowane jest już ochronne szkło Corning Gorilla Glass 5, a na nim bezbarwny przylepiec z wymienionymi kluczowymi cechami tego modelu. Naklejka na tyle telefonu zawiera numery seryjne i IMEI tego egzemplarza.






Otrzymujemy też solidną ładowarkę z Power Delivery o mocy aż 66W. Do tego żółty kabel o długości metra z wtykami USB typu C po obu stronach.





Pancerna obudowa


Model Power Armor 18, to klasyczny przedstawiciel wzmacnianych smartphone. Praktycznie każdy element konstrukcji tylko to podkreśla. Sama waga jest już odczuwalna - wynosi 409 gramów. Rozmiar też robi wrażenie - 175 mm wysokości, 83 mm szerokości i grubość niemal 19 mm. Materiał jakim pokryto obudowę, to amortyzujące TPU. Przypomina ono zwykły plastik, ale ma częściowo właściwości zbliżone do gumy. Są też wstawki metalowe w miedzianym odcieniu. Tylną część obudowy, która jest z twardego poliwęglanu, zdecydowano się połączyć z resztą za pomocą mniejszych i większych wkrętów. Nie tylko nadają one sztywności całej obudowie, ale i po prostu są dopełnieniem ogólnej stylistyki produktu.




Ekran na przodzie ma przekątną 6,58" i posiada dość okazałe ramki. Jego rozdzielczość, to 2408x1080 px przy zagęszczeniu na poziomie 401 ppi. Zadbano o jego zabezpieczenie poprzez solidne szkło Corning Gorilla Glass 5, które ma grubość 1,1 mm. Jasność całkowita w naszych pomiarach, to nawet 555 lumenów. Odzwierciedlenie barw stoi na wysokim poziomie, jak na matrycę IPS, ale to dzięki 24-bitowemu panelowi. Nie mam też zastrzeżeń co do kątów widzenia. Obsługiwany jest dotyk i to nawet do 10 palców jednocześnie.




Na górze ekranu, centralnie znajduje się wycięcie w formie łezki na obiektyw aparatu do selfie. Po jego prawej stronie umieszczono trójkolorową diodę powiadomień, a obok niej czujnik zbliżeniowy i poziomu światła. Na krawędzi ramki i ekranu osadzono głośnik do rozmów.


Prawa strona obudowy, to przyciski do sterowania głośnością oraz włącznik z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych. Lewa strona posiada slot na tackę hybrydową. Można jednocześnie korzystać z dwóch kart NanoSIM lub jednej karty NanoSIM i karty pamięci. Obsługiwane jest MicroSD o pojemności do aż 2 TB. Sama tacka ma ekran z blachy na tyle, a zaślepka zewnętrzna posiada gumową uszczelkę. Metalowy przycisk o chropowatej strukturze wyróżniono pomarańczowym kolorem. Jest to dodatkowy, programowalny guzik, który może szybko włączyć wybraną aplikację lub chociażby aktywować latarkę. Dostępne są akcje oparte na jednym i dwóch wciśnięciach. Trzecim sposobem aktywacji jest też przytrzymanie go. Poniżej producent umieścił magnetyczne złącze o nazwie uSmart na dedykowane akcesoria. Wśród nich najciekawszy wydaje się endoskop w wariantach z jedną lub dwoma kamerami.





Górna krawędź obudowy mieści zabezpieczano gumą wtyk audio. Złącze słuchawkowe Mini Jack, to obecnie rzadkość. W dolnej części obudowy ukryty jest mikrofon do rozmów, wtyczka USB typu C z kolejną zaślepką oraz głośnik. Na samej krawędzi są też otwory, aby przepleść przez nie sznurek opaski na nadgarstek - tej, która znajduje się w zestawie z telefonem.




Całe placki mają wyraźne przetłoczenia, a sam środek obudowy wychodzi ponad ścięte krawędzi. Wyspa z obiektywami aparatów jest przygotowana lepiej niż w "cywilnych" smartfonach. Jak zwykle wystaje ona z reszty obudowy, to Ulefone rozumie, że użytkownikom tego modelu zależy na zabezpieczeniu też tej strefy. Cztery oczka mają osłonę z metalu, która jest już delikatnie nad szkiełkami, a na dodatek całość ma wyraźne przetłoczenie wokół. Dzięki czemu nie musimy obawiać się o uszkodzenie czy zarysowanie aparatów, gdy nieuważnie będziemy odkładać telefon.


Spójnie z resztą obudowy zatopiono diody latarki. Ułożone w formę trójkąta jest aż 6 diod za szkłem rozpraszającym ich światło. Dobrze doświetlają one otoczenie oraz przydają się podczas nocnych zdjęć.


Warto jeszcze przyjrzeć się niepozornym otworom na tyle obudowy. Na samym dole jest dziurka, której zadanie to redukcja ciśnienia wewnątrz telefonu. Bliżej latarki mamy barometryczny czujnik ciśnienia - zupełna ciekawostka w tego typu sprzętach. Poniżej umieszczono dodatkowy mikrofon, ten służy do wyłapywania szumów z otoczenia, co poprawia jakość rozmów.


Niewidoczne są rzeczy schowane pod obudową na obszarze centralnym plecków. Choć producent nie oznaczył ich miejsca to mamy tu jeszcze usytuowane pole bezprzewodowego ładowania indukcyjnego oraz system zbliżeniowy NFC.

Ogólnie rzecz biorąc w niemal każdym aspekcie widać, że produkt ma wytrzymać wiele. Drobne elementy, typu dodatkowe wypustki na bokach, tworzą uzupełnienie ochrony bocznych ramek. W razie upadku na twardą powierzchnię przyciski w metalowych ramkach nie powinny ucierpieć. Nawet ekran został zagłębiony na jakieś 2 mm wewnątrz ramek obudowy. Model spełnia normy IP68, IP69K i MIL-STD-810G. Świadczy to, że jest odporny na piasek, brud, sól, zanurzenie w wodzie na głębokość do 1,5 metra przez 30 minut, upadek z wysokości 1,5 metra czy ekstremalne temperatury i ciśnienie.




Dodatkowa zbroja


Choć osobiście uważam, że telefon Power Armor 18 sam w sobie stanowi solidną konstrukcję, to jednak i w tym przypadku producent pokusił się o dodatkowy pancerz. Etui stanowi osłonę głównie dla tyłu oraz częściowo narożników. Wykonane jest z jednego odlewy twardego plastiku. Utrzymywane jest na obudowie w dolnych rogach, delikatnie po bokach oraz głównie poprzez klips na górze. Założenie i demontaż jest przez to wygodny.



Rozmiar całości wynosi 192 x 90 mm, a grubość zestawu to 25 mm. Do tego dochodzą dwa akcesoria wpinane wprost z tyłu. Mamy klips do paska, który może być ułożony na wprost lub pod kątem. Jest też karabińczyk na krótkiej sznurówce.




Przewidziano również użycie tego etui wraz z uchwytem samochodowym (Ulefone Armor Mount), ten jednak ze względu na dodatkowe koszty wysyłki, ma obecnie stanowczo zbyt wysoką cenę.




Android 12


Model Power Armor 18 pracuje na niemal czystym systemie Android 12. Wraz z pakietem jedynie podstawowych aplikacji, które w głównej mierze są zestawem od Google, na starcie mamy zajęte tylko 15 GB z 256 GB pamięci na dane.


Przy pierwszym uruchomieniu telefonu możemy wybrać język polski oraz zdecydować czy zalogujemy się jedynie na konto Google, czy też przeniesiemy komplet naszych danych z poprzedniego urządzenia. Wraz z kreatorem jesteśmy kierowani krok po kroku co zrobić, aby połączyć się przy użyciu kabla lub WiFi. W moim przypadku było to około 50 GB danych - w tym zdjęcia, audio oraz kontakty, wiadomości i aplikacje. Choć początkowo wyliczono czas na ponad pół godziny, to ostatecznie przy użyciu kabla USB typu C, cały proces trwał około 23 minuty. Po tym aplikacje zostały pobrane automatycznie ze sklepu Google Play, a część z nich nawet pozostawiła swoje ustawienia. Większość personalizacji została również przetransferowana na nowy sprzęt i można było niemal od razu korzystać z telefonu w sposób taki do jakiego byliśmy już przyzwyczajeni.





Domyślny launcher nosi nazwę Quickstep i jest bardzo uproszczony. Na ekranie głównym standardowo mamy kilka ikon na dole oraz pole szybkiego wyszukiwania Google. Brak tu zegara, a podany dzień tygodnia z datą nie może zostać usunięty z widoku czy edytowany w żaden sposób. Brak tu też wielu opcji personalizacji, jak np. zmiany ilości ikon wyświetlanych jednocześnie na ekranie czy motywu kolorystycznego. Dla własnej wygody rekomenduje zmianę na inną aplikację do wyświetlania "pulpitu", np. Nova Launcher. Osoby mniej zaznajomione z technologią mogą zadowolić się też znacznie uproszczoną preinstalowaną nakładką - Easy Launcher. Menu powiadomień zostało podzielone na dwie części. W zależności czy przesuniemy palec po lewej, czy prawej stronie aparatu przedniego, to otrzymamy, albo listę aktualnych komunikatów systemowych i aplikacji, albo pojawią się skróty. Aktywacja WiFi, transmisji danych, Bluetooth, suwak jasności, lokalizacja, tryb sieci 5G - jest tu większość podręcznych przełączników, które w większości można modyfikować wedle preferencji użytkownika.



Menadżer pozwala nie tylko zamknąć aplikacje w tle, ale też wyświetlana jest tu ilość dostępnej i pozostałej pamięci RAM. Sprawdzimy dane o konkretnym programie, a nawet uruchomimy tryb podzielonego ekranu, do używania jednocześnie nawet dwóch aplikacji na raz.


Producent nie narzuca tutaj swoich zbędnych programów, nie uświadczymy żadnych dodatkowych reklam, a jedyne co zmienił, to domyślna strona internetowa we wbudowanej przeglądarce Chrome, choć i to łatwo jest przywrócić do standardowego ustawienia. Oprócz tego z pakietu Google dostajemy na start chociażby: Files (dobra przeglądarka plików), Gmail, Kalendarz, Dysk Drive, Lens, Mapy, Keep (notatki), Zdjęcia, YouTube, YT Music czy sklep Play. Standardowe są też programy: Kalkulator, Zegar, Kontakty, Telefon, Wiadomości, Radio FM, Rejestrator dźwięku czy Aparat.


Oprócz nich Ulefone daje kilka praktycznych narzędzi. "Tryb dziecka" pozwala blokować dostęp do konkretnych aplikacji i ograniczyć używanie smartfona w ustalonym zakresie czasu. Zaawansowane opcje kryje "Menedżer systemu", który szybko oczyści pamięć czy aktywuje zawieszenie pracy wybranych z zainstalowanych programów - działa to prawie jak usunięcie ich z systemu. Aby wykorzystać lepiej zasoby sprzętowe, warto skorzystać z dołączonego programu "Tryb gry". Przydatne jest też skanowanie kodów QR wprost z aplikacji.



Do wykorzystania możliwości wbudowanych czujników można skorzystać z dołączonej aplikacji "ToolBag". Pakiet zawiera obsługę kompasu, pomiar głośności, wykorzystanie barometru, a nawet dostępnego licznika kroków. Ten ostatni używa funkcji z procesora i można wyświetlać jego dane na ekranie blokady.



Odczyt z termometru znajdziemy w oddzielnym programie. Dedykowane akcesoria do złącza uSmart też mają przygotowaną aplikację - tym razem jest to Endoskop.

Ustawienie systemu są dość standardowe dla Android. Pośród nich można chociażby zmienić sposób obsługi - osobiście preferuje dolne klawisze wirtualne, ale dla zwolenników większej powierzchni użytkowej ekranu można też korzystać z gestów. Podobnie do wyboru mamy sposób wyświetlania górnej belki. Dzięki czemu można zamaskować wycięcie na aparat za pomocą paska czarnego tła. Choć większość tekstu w systemie jest po polsku, to można tutaj natrafić na różne miejsca pozostawione w języku angielskim. Są to zwykle opcje dodane przez producenta do tego modelu smartfone. Zatem do aktywacji jest szybkie wybudzenie ekranu przez podwójne stuknięcie czy ładowanie zwrotne.



Dla bezpiecznego logowania można skorzystać z kodu PIN, odblokowywać twarzą lub dodać nasze odciski palców do sensora połączonego z przyciskiem włączania. Ten ostatni działa bardzo szybko i niezwykle rzadko zdarza mu się nie wyłapać prawidłowo linii papilarnych.




Jest moc


Ulefone w tym modelu znów stawia na MediaTek, jako dostawcę głównego procesora. Jednostka, to Dimensity 900, oznaczana również jako MT6877. Jest to ośmiordzeniowy procesor z dwoma szybkimi rdzeniami Cortex-A78, które osiągają częstotliwość do 2,4 GHz. Pozostałe rdzenie są energooszczędne, jest to Cortex-A55 o taktowaniu do 2,0 GHz. Całość wykonana została w nowoczesnym procesie technologicznym TSMC w litografii 6 nm. Przekłada się, to w korzystny sposób na konsumpcję energii. SOC integruje też czterordzeniowy układ graficzny Mali-G68. Ogólna wydajność jednostki jest wyższa od popularnego Snapdragon 845 czy 750G. Mamy też aż 12 GB pamięci RAM typu LPDDR4X. Co prawda oprogramowanie umożliwia wirtualne rozszerzenie jej nawet o kolejne 5 GB, ale do codziennego użytku nie widzę takiej potrzeby. Typowe dla mnie użytkowanie konsumuje zwykle raptem 6 do 8 GB RAM - zapas jest zatem spory na sprawne działanie systemu Android i aplikacji w tle.


Wykonane przez nas testy w popularnych aplikacjach mogą dać ogólny obraz wydajności, a także pozwolą Ci sprawdzić go w porównaniu z innymi urządzeniami:
  • AnTuTu Benchmark 9 - 473540
  • Geekbench 5, CPU - 686 (jeden rdzeń), 2132 (multi)
  • Geekbench 5, Compute Vulkan - 2602
  • 3D Mark (Wild Life) - 2186
  • PC Mark (Work 3.0) - 9966



Ogólna płynność pracy jest bardzo dobra. Launcher czy menu ustawień chodzą bez przycięć. Czas uruchamiania aplikacji też jest zadowalający. Główna zasługa wizualnego odczucia płynnego obrazu związana jest też z samym ekranem. Matryca o odświeżaniu 120 Hz cieszy oko. Może ona być też przełączona na stałe 90 Hz lub 60 Hz, w celu oszczędzania baterii. Power Armor 18 dysponuje nawet trybem dynamicznego dopasowania częstotliwości ekranu w zależności od aktualnie używanej aplikacji. Choć osobiście nie jestem fanem gamingu na smartphone, to jednak sprawdziłem wydajność również w tytułach 3D. Wyścigi typu Asphalt 8, są tu niezwykle grywalne.




Łączność


Czymże byłby telefon bez dobrego zasięgu? W przypadku, model 18 od Ulefone może pochwalić się niemal wszystkim czego można oczekiwać od nowoczesnego smartphone. Poza starszymi już typami sieci komórkowej, czyli 2G, 3G i 4G LTE, mamy wsparcie wydajnego i przyszłościowego standardu 5G. Na dodatek pozytywnie zaskakuje moc samego sygnału. Telefon wyposażony w wydajną antenę zapewnił u mnie stabilny zasięg 4G i nawet czasem 5G wewnątrz żelbetonowego budynku, gdy moje poprzednie urządzenia z trudem utrzymywały 3G. Jest to na tyle odczuwalne, gdyż ten Power Armor 18 osiąga podczas pobierania w sieci 5G prędkości dochodzące do niemal 1 Gb/s!


Domowa sieć bezprzewodowa nie musi być tutaj gorsza, ponieważ zapewniono obsługę WiFi 6. Nie mogłem jednak sprawdzić jej w pełni, ponieważ obecny router od usługodawcy oraz sama sieć w moim regionie są znacznie słabsze. Można jednak zobaczyć jak ma się połączenie kablowe z siecią w porównaniu z używaniem Ulefone po WiFi - jest to około 80% przepustowości, co nie jest złym wynikiem, szczególnie dla smartfona.

Telefon pozwala na jednoczesne używanie nawet dwóch kart SIM. Oprócz standardowych połączeń, można używać też VoLTE, które dodatkowo zwiększa pasmo audio, więc dźwięk rozmów jest lepszy. Wspierane są również technologie WiFi Direct, WiFi Hotspot czy przesyłanie obrazu poprzez WiFi Display.

Mocny punkt stanowi też system nawigacji. Współpracuje on z GPS, GLONASS, Galileo i Beidou. Są to zatem wszystkie dostępne obecnie międzynarodowe standardy pozycjonowania. Używane jednocześnie służą do zwiększenia stabilności sygnału, a przez to mamy dokładniejsze dane o położeniu. Dodatkowo obsługiwane są dwa pasma jednocześnie. Testowany Ulefone radzi sobie tu znakomicie. Łapanie FIX’a to zwykle kwestia sekundy, a liczba połączonych satelitów jest na tyle duża, że można określić pozycję w granicy błędu zbliżonej do jednego metra. Widać to doskonale na zrzutach z dedykowanych aplikacji.


Do tego jeszcze Bluetooth i to w standardzie 5.2. Mamy też NFC, czyli obsługiwane są szybkie płatności zbliżeniowe i wygodne parowanie urządzeń.




Dźwięk


W tym modelu do odtwarzania dźwięku używany jest tylko głośnik na dole obudowy i skierowany jest on właśnie do dołu. Producent nie daje nam zbyt wiele opcji co do sposobu w jaki będzie on grał. Mamy tylko aktywowany domyślnie tryb "polepszaczy" HiFi, który równie dobrze mógłby być po prostu ukryty, bo po co miałoby się go wyłączać?! Nieporozumieniem jest też umieszczona w innych miejscu konfiguracja dla stereo. W niektórych telefonach rzeczywiście mamy, albo dwa dedykowane głośniki, albo ten do rozmów używany jest jako jedne z kanałów audio. Tutaj jednak opcje te, wraz z zamianą na mono nie są realnie użyteczne, ponieważ zawsze będzie grać tylko dół urządzenia.


Sama jakość dźwięku mogłaby być lepsza. Choć poziom głośności całkowitej jest spory, to tak naprawdę powyżej połowy mocy zaczyna się degradacja tonów wysokich i powstają niepożądane przekłamania. Przy typowym poziomie odsłuchu jest już czyściej, ale dźwięk i tak jest dość słaby. Środek pasma spłaszcza się, co zaburza odsłuch. Czasem wręcz jest to metaliczny charakter, którego osobiście nie toleruje. Na szczęście, jest to głównie problem odtwarzania multimediów, ponieważ już sama jakość rozmów jest dla mnie bardziej niż zadowalająca.

Do słuchania muzyki wolę, więc korzystać z zewnętrznych słuchawek czy nawet głośników. Tutaj można wybrać zarówno połączenie Bluetooth, jak i kablowe. Po BT mamy niemal nieodczuwalne opóźnienie audio, a obsługiwane są tylko kodeki SBC i na pocieszenie też AAC. Połączenie takie uważam za stabilne nawet grubo powyżej odległości 10 metrów.


Parowanie ze sprzętem może odbywać się też szybciej, jeżeli skorzystamy z NFC.



Dawnej port Jack 3,5 mm był standardem w telefonach, dziś tylko nieliczni decydują się dodanie go do swoich urządzeń. Ulefone posiada zaślepione przed wodą i kurzem gniazdo, do którego podepniemy praktycznie każde zewnętrzne przetworniki za pomocą popularnego kabla.


Model 18 dysponuje też wbudowanym radiem FM. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, ale dzięki zastosowaniu silnej anteny w smartphone, odbiór stacji nie wymaga podłączania zewnętrznych słuchawek, które zwykle w tego typu przypadkach pełnią właśnie rolę anteny odbiorczej. Już bez nich udało mi się wyszukać nawet w budynku wszystkie dostępne w okolicy stacje radiowe, ale tylko część odbierała bez szumów. Znacznie lepiej działa to na otwartym terenie. Zawsze można też skorzystać z kawałka przewodu włożonego w port audio, który zwiększy siłę sygnału radiowego - niekoniecznie muszą to być słuchawki. Wbudowana aplikacja na Ulefone nie obsługuje wyświetlania nazw stacji i innych informacji RDS, ale pozwala na nagrywanie audycji.




Gdzie ja zostawiłem ładowarkę?


Zmierzenie całościowego czasu działania przy przeciętnym użytkowaniu jest dość skomplikowane. Sam fakt czy ze smartfona korzystamy najwięcej w domu, w biurze, czy na pełnym słońcu, potrafi drastycznie wpłynąć na finalny wynik, bowiem to jasność ekranu jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na szybkość rozładowywania się baterii.

Gdy korzystałem z Power Armor 18 w domu, jasność zwykle oscylowała w okolicach 20-30%. W mocno oświetlonym biurze, a autobusie, czyli tam, gdzie używałem smartfona najwięcej, jasność wahała się między 50, a 60%. Będąc na dworze w ostatnie, słoneczne dni, ta podbijana była pod maksimum. Do tego dochodzi szereg innych czynników, które też mają znaczenie i wpływają na szybsze rozładowywanie. Należy do nich siła zasięgu sieci komórkowej. Czy jest to 3G, 4G, a szczególnie przy 5G. Włączenie Wi-Fi, Bluetooth, aktywacja NFC... Dalej mamy też ilość wybudzeń, wibracji, powiadomień dźwiękowych czy aktywność aplikacji, w tym głównie social media. To też ma ogromne znaczenie! Dlatego czas działania na baterii, który uzyskałem, będzie się różnił przy Twoim stylu użytkowania oraz warunkach, w jakich smartfon pracuje. Zdecydowanie można uzyskać dłuższy czas, ale też sporo krótszy, dlatego nie traktuj tego wyniku jako ostateczność. Oto dane z testowanego egzemplarza:


Przy moim trybie korzystania, akumulator wystarczył na 4 pełne dni działania (pole "Całość"). Jak widać po danych z aplikacji AccuBattery, łączny czas podświetlenia ekranu wyniósł blisko 8h, co skonsumowało użyciem przez 41%. Mogłoby się wydawać, że nie jest to wiele, jednak około 2h dziennie słucham podcastów lub muzyki przez YouTube Premium, które pozwala na ciągłe odtwarzanie treści po wyłączeniu ekranu. Ciągły streaming przez sieć 5G i przekazywanie dźwięku do słuchawek Bluetooth, nie pozwala procesorowi przejść w stan głębokiego snu. Dlatego w polu "wybudź" widzimy, że przez te 4 dni procesor był aktywny przez ponad 10h.

Reasumując, do mojego skromnego korzystania około 2h dziennie z ekranu, należy doliczyć kolejne 2h na YouTube z wyłączonym ekranem. Słuchawki BT też były sparowane i utrzymywały połączenie ze smartfonem 10h dziennie (8h pracy i 2h na dojazdy). Do tego przypadło jeszcze jedno wyjście na bieganie, trwające 1h z pełnym śledzeniem GPS oraz aplikacją GoogleFit, ze słuchawkami Bluetooth przy YouTube na wyłączonym ekranie. Z Wi-Fi korzystałem tylko sporadycznie będąc w części biura o bardzo słabym zasięgu. Przez 95% tego okresu było, to 5G konsumujące więcej energii niż Wi-Fi.

Jeżeli chcesz lepiej zaadaptować te informacje do swojego stylu używania to spójrz proszę na drugi zrzut ekranu z aplikacji. Na włączonym ekranie ubywało 5.2% baterii. Prędkość rozładowywania na ekranie wyłączonym, z odtwarzaniem YouTube, na słuchawkach BT, przez 5G ubywało 2,1% na godzinę. Gdy telefon był w głębokim uśpieniu, czyli utrzymując połączenie z siecią komórkową, transmisją danych i BT, ubywało 0,4% z baterii na godzinę.


Choć sam wiesz co jaki czas ładujesz swój telefon, to tak naprawdę niewielu z nas jest w stanie podać od ręki taki uśredniony procent jaki zużywamy na urządzeniu przy typowym użytkowaniu podczas jednej godziny. Typowy obecnie smartfon ze średniej lub nawet wyższej półki cenowej oferuje około 5000 mAh pojemności wbudowanego akumulatora. Rozmiar baterii, która jest w Ulefone Power Armor 18, to oszałamiające 9600 mAh. Poniższy zrzut ekranu pochodzi z Xiaomi 10S, który towarzyszył mi przed testami Ulefone, jako główny. Jak widać niemal 13% spadku w przeciągu godziny, przy warunkach niemal identycznych co recenzowany model. Jest to zatrważająco dużo. Dlatego dopisek Power przy 18-tym modelu Ulefone, nie jest bez znaczenia.


Porównanie parametrów pracy baterii Ulefone Power Armor 18 i Xiaomi 10S (po prawej, z akumulatorem 4780 mAh)

Nie obyło się bez sprawdzenia czasu pracy w kontrolowanych warunkach, czyli podczas odtwarzania YouTube w sieci Wi-Fi. Ekran posiadał zablokowaną jasność na połowie suwaka, ale ze względu na konieczność zachowania powtarzalności w smartphone nie było karty SIM, a inne usługi pokroju Bluetooh, były nieaktywne. Czas całkowity działania w tych warunkach wyniósł aż 23 godziny i 43 minuty. Zresztą mamy nagranie wykonane w trakcie tego procesu.


Przyśpieszone nagranie przedstawiające czas pracy Ulefone Power Armor 18 podczas odtwarzania wideo

Mając w telefonie baterię, która ma pojemność niektórych z powerbanków, można mieć obawę o szybkość z jaką trzeba ją napełnić. Na szczęście, producent w parze z dużym akumulatorem daje też technologię Power Delivery z ładowarką aż 66W. Czyli nie musimy już zostawiać urządzenia wpiętego do ładowarki na całą noc. Ba, nawet jak mamy potrzebę awaryjnego podładowania telefonu na pilne wyjście, to szybkie dobicie pierwszych kilku procent idzie błyskawicznie. W ciągu 10 minut bateria ma już 20% na wskaźniku, a jeżeli liczymy od początku, to po pół godziny naładujemy ją w grubo ponad 50%. Ogólnie, aby napełnić akumulator o zera do pełna potrzebujemy niecałej 1h i 20 minut. Podczas tego ostatnie procenty nabijane są oczywiście znacznie wolniej. Temperatura w początkowym okresie dobija nawet do 50-55°C, jednak po osiągnięciu 80% zaczyna spadać i ostatecznie pod koniec utrzymuje się okolicach 40°C. Należy mieć pod uwagą jednak aspekt spadku mocy zasilania, gdy w tym czasie używamy aparatu. Z maksymalnych 66W na moim wskaźniku schodziło to do nawet tylko 7-8W przy aktywowaniu ekranu, ale wraca znów do wysokich wartości po wygaszeniu podglądu.


Oprócz standardowego ładowanie z użyciem kabla poprzez port USB typu C, telefon oferuje indukcję. Bezprzewodowo wykorzystywanej jest do 15W przy zasilaniu.


Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest też możliwość ładowania zwrotnego, czyli to Ulefone pełni rolę przenośnego magazynu energii, którą oddaje się dla innych sprzętów. Albo po kablu zasilony zostanie kompatybilny telefon, albo bezprzewodowo naładujemy nie tylko innego fona, ale też słuchawki czy smartwatch. W tym trybie moc ładowania to 5W.





Uśmiech proszę w 108 megapikselach


Aparat jest jedną z głównych zalet, jaką producent stara się promować ten pancerny telefon. W końcu wartość 108 MP robi wrażenie. Jest to sensor Samsung S5KHM2, który cechuje wielkość piksela na poziomie 0,7 μm i format optyczny 1/1,52". Wyposażony jest w aż 6 soczewek i ma dużą jasność - F/1,89. Pole widzenia wynosi 82,3°. W trybie podstawowym zdjęcia zapisywane są w jakości 12 MP i wtedy aplikacja pozwala na sterowanie wieloma parametrami obrazu, w tym aktywacją funkcji AI - dopasowanie parametrów pod to co jest widoczne w kadrze. Zdjęcia w tej rozdzielczości mogą mieć proporcje 4:3 lub panoramiczne. Przechodząc na tryb "High-Res" dostępna jest tylko edycja ekspozycji i wymuszenie wysokiej dynamiki barwnej (HDR).







Zdjęcia wykonane głównym aparatem w rozdzielczości 12 MP (lewa) i 108 MP (prawa)

Zdjęcia z głównego aparatu mają rozmiar maksymalny 12000x9000 pikseli. Wykorzystywana jest technologia 9-w-1, która podbija rozdzielczość poprzez zaawansowane wykorzystanie danych z sąsiednich pikseli. Nie jest to styl kojarzony przez wielu z cyfrowym zoomem, ponieważ daje znacznie lepsze rezultaty. Szczegółowość obrazu w trybie 108 MP jest większa niż standardowym 12 MP. Jasność, barwa i niski poziom zaszumienia są bardzo zadowalające. Jednak przy mocnym zbliżeniu na grafikę, która ma złożone elementy, widać sposób generowania obrazu. Niektóre fragmenty uzyskane są z efektem obrazu malowanego farbami wodnymi. Krawędzi obiektów nie są tu poszarpane, ale sprawnie wygładzane.







Zdjęcia wykonane głównym aparatem w rozdzielczości 12 MP


Zdjęcia z zoomem cyfrowym (2-krotny i 10-krotny)


Fotografia w nocy doświetlona wyłącznie z użyciem wbudowanych diod



Zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 108 MP

Można również nagrywać wideo przy użyciu tego obiektywu. Oferowane jest kilka trybów. Choć dostępny jest nawet zapis w 4K, to polecam jednak pozostać przy "tylko" FullHD. Gdyż w maksymalnej jakości rejestrowane jest tylko 20 klatek na sekundę przy rozdzielczości 3840x2160 px. Stabilne 30 FPS zapewnia zapis w rozdzielczości 1920x1080 px. Brak tu optycznej stabilizacji obrazu. Filmy z Ulefone Power Armor 18 sprawdzicie poniżej.



Wideo nagrane za pomocą Ulefone Power Armor 18 w rozdzielczości 1080p / 30 FPS


Wideo w rozdzielczości 4K / 20 FPS

Dodatkowy obiektyw na tyle, to szerokokątny Samsung S5K4H7. Jasność wynosi F/2.2, a kąt widzenia to 118,8°. W moim odczuciu jest on najmniej przydatny z tego pakietu. Rozdzielczość, to raptem 8 MP. Przełącza się na niego wybierając w aplikacji symbol dwóch drzewek u dołu ekranu. Zdjęcia mają tu znacznie mniejszą szczegółowość, ale pozwala on na uchwycenie większego obszaru po bokach.





Zdjęcia z obiektywu szerokokątnego (8 MP, z lewej) w porównaniu z głównym aparatem (12 MP, prawa strona)



Inne zdjęcia z obiektywu szerokokątnego 8 MP

Największy na tyle obiektyw, to w rzeczywistości cyfrowy mikroskop. Coś wyjątkowego w smartfone! Przetwornik Samsung S5K5E9 o rozdzielczości 5 megapikseli oferuje zoom 30x i 60x. Ten drugi jest co prawda cyfrowy, ale już podstawowe zbliżenie pozwala dojrzeć strukturę wielu powierzchni i sprawdzić, to czego nie jesteśmy w stanie podejrzeć gołym okiem. Pole widzenia wynosi tu 77°, a przysłona obiektywu to tylko F/3.0, ale wspomagana sztucznym światłem. Pierścień wokół tej części aparatu wyposażony jest we własne podświetlenie, które aktywuje się wraz z przełączeniem się w podstawowej aplikacji. Takie zdjęcia najlepiej wykonywać jest przykładając obudowę do samego obiektu. Dla mnie jest to przydatne narzędzie, które może znaleźć zastosowanie np. w poligrafii, gdzie pozwala szybko zidentyfikować problemy związane z drukiem na danej powierzchni.




Przedmioty codzinnego użytku na zwykłych zdjęciach i w wersji z użyciem obiektywu makro



Kilka zdjęć z mikroskopu cyfrowego (poszycie poduszki, tynk cementowy, ludzkie włosy)



Druk w technologii flekso z powiększeniem 30x i 60x

Kamera do selfie oferuje całkiem porządną jakość. Przetwornik Samsung S5KGD1 o rozdzielczości 32 MP, ma zagęszczenie pikseli 1,2 μm, ma jasność F/2.0, pole widzenia 73,7° i składa się z 5 soczewek. W podstawowym trybie wykonywane są fotki w jakości do 21 MP. Tak jak w przypadku głównego aparatu, tutaj również przechodzi się do "High-Res", aby uzyskać maksymalną rozdzielczość. Zdjęcia z tego obiektywu są należycie szczegółowe. Do wykonywania portretów, nawet grupowych nadaje się on w sam raz. Choć nie mamy przedniej lampy, to gdy telefon użyjemy w ciemnym miejscu na chwilę przed zapisem fotografii ekran zostaje na chwilę podświetlony, aby dodać trochę światła do kadru.


Zdjęcia z aparatu przedniego w trybie podstawowym 21 MP


Zdjęcia z aparatu przedniego w trybie wysokiej rozdzielczości 32 MP

Aplikacja oferuje też inne tryby. W tym zdjęcia "profesjonalne", czyli z ręcznymi opcjami czasu naświetlenia, kontroli balansu bieli czy poziomu ISO. Oprócz tego jest wymuszony bokeh (rozmycie przy krawędziach obrazu), panorama (łączenie ujęć w jedno długie zdjęcie) czy wbudowany skaner kodów QR.




Termometr czy termowizja


Jednym z wyróżników urządzeń od Ulefone, jest zwykle jakaś funkcjonalność, o którą ciężko wśród konkurencji. Telefon z recenzji to model o numerze 18. Nazwijmy go standardową wersją, ponieważ dodatkową możliwością jest "tylko" wbudowany termometr bezdotykowy. Tuż pod oczkami aparatów jest jeszcze jeden obszar. W kółku skryty jest sensor. Działa on zarówno do pomiaru temperatury ciała, jak i obiektów. Pierw konieczna jest kalibracja ręczna, która polega na wycelowaniu czujnika w pustą przestrzeń. Po tym w preinstalowanej aplikacji wybieramy co mierzymy. Dla osób, nakierowuje się obiektyw w odległości 1-3 cm od czoła. Sprawdziłem wskazania Ulefone z innym moim bezdotykowym termometrem - Xiaomi iHealth. Pomiary oferowały niemal zawsze wynik zbliżony do siebie - różnica nie przekraczała 0,1°C, choć zauważyłem, że na czole pomiar był zwykle niemal pół stopnia niższy niż mierząc ciepło ciała tradycyjnie pod pachą. Można też poznać temperaturę innych obiektów. Wystarczy tylko zmienić zakładkę w aplikacji. Pomiar trwa poniżej sekundy.



Można też dopłacić kilka stówek do modelu Ulefone Power Armor 18T. Ostatnia litera w nazwie, u tego producenta oznacza posiadanie termowizji. Wizualnie i oprogramowaniowo są to niemal identyczne urządzenia. W 18T kamera termowizyjna umieszczona jest w tym samym miejscu co czujnik temperatury, ze "standardowej" osiemnastki. Z tą różnicą, że zamiast piktogramu termometru widzimy logo FLIR - producenta układu. Jest to dokładniej Lepton 3.5 o rozdzielczości 160x120 pikseli oraz kącie widzenia 57°. Jednak, aby obraz był wyraźny, to wspomagany jest on przez dodatkowy obiektyw 5 MP, który jest w miejscu obiektywu szerokokątnego, jaki przedstawiliśmy wyżej dla modelu 18. Takie połączenie daje wyraźny obraz o dobrze zaznaczonych konturach obiektów. Oprócz kolorowego filtra, gdzie wizualnie rozpoznamy temperaturę na bazie barwy, dostępne jest też oznaczenie kilku punktów na ekranie, gdzie otrzymamy dokładne wskazania z tych miejsc. Obraz może być zapisany w formie zdjęcia czy wideo, choć nie jest ono zbyt płynne, to jednak praktyczność tego rozwiązania jest nie do przecenienia w wielu gałęziach przemysłu i zastosowaniach użytkowych. Jeżeli zajmujesz się elektroniką, mechaniką samochodową, hydrauliką, elektryką, montażem klimatyzacji, ocieplasz budynki, zwalczasz szkodniki lub po prostu chcesz sprawdzić gdzie masz awarię w instalacji budynku lub którędy ucieka ciepło z domu, to tym sposobem zrobisz to "od ręki". Telefon, który i tak zabierasz do pracy czy na zlecenia zewnętrzne stanowić będzie przydatne narzędzie inspekcyjne.





Zdjęcia wykonane kamerą termowizyjną Flir za pomocą smartphone Ulefone Power Armor 18T



Czy 18 jest lepsze od 17 Pro?


Numeracja modeli telefonów od Ulefone może czasem błędnie pokierować niedoszłych użytkowników. W ostatnim czasie premiery miały modele Armor 17 Pro, Power Armor 18, Power Armor 18T i Power Armor 19. Wersje 17 Pro i 19, mają ten sam procesor. Zaś 18/18T z 19, są wizualnie takie same i wyposażone w identycznej pojemności dużą baterię. Zatem już na początku można stwierdzić, że 19 nie jest lepsze od 18 :)

Jednak przyjrzyjmy się różnicą między Armor 17 Pro, którego test mieliście okazję już sprawdzić na naszym blogu. Tamten telefon stawiał już na wzmocnioną obudowę, wraz z pełną odpornością na kurz i wodę. Nie oszczędzano tutaj na aparacie, umieszczono rozsądne 8 GB RAM i aż 256 GB miejsca na dane, a do tego całkiem wydajny ośmiordzeniowy procesor. Bateria w siedemnastce, to niezłe 5380 mAh, która naprawdę szybko ładujemy przy użyciu zasilacza o mocy 66W. Jest więc dobrze, a model Power Armor 18 daje nam nie tylko najlepsze z tego, ale nawet więcej w niemal każdym aspekcie.


Droższy model, to przede wszystkim znacznie pojemniejsza bateria. Dodanie akumulatora większego o jakieś 80% przekłada się w oczywisty sposób na czas pracy (np. rozmowy w 4G, to 29h dla 17 Pro, a już 39h dla modelu 18). Jednak wymusiło to również powiększony rozmiar telefonu. Producent w wersji 17 Pro postawił na stonowaną stylistykę - wytrzymały model o wyglądzie typowego smartfona. W 18-tce, nie ma już jednak kompromisów pod tym względem. Mimo, że w teorii oba warianty spełniają te same wysokie normy wytrzymałości, to bez wątpienia można stwierdzić, że większy model wytrzyma zdecydowanie więcej. Grubsze ramki, dodatkowe przetłoczenia i wypustki na bokach, otoczka wokół ekranu, a nawet zatopiona wyspa aparatów. Wraz z zaślepkami portów sprawiają, że po upadku w piach czy wodę, po prostu wystarczy przetrzeć obudowę i dalej będziemy używam urządzenia.

Wydajność również jest lepsza. Dzięki dodatkowym 4 GB RAM i mocniejszemu procesorowi, wzrasta ona o średnio 25%. Drobne usprawnienia dotarły też do aparatu. Mimo, że główny przetwornik jest ten sam, to oprócz niego równie istotny dla wielu jest obiektyw przedni. 32 megapiksele, względem 16 z modelu 17 Pro, to tylko liczba, ale nie chodzi mi, że aparat robi dwukrotnie lepsze fotografie. Po prostu w Ulefone 18 są one w końcu ostre i miłe do oglądania. Nie jestem fanem selfików, ale w tym przypadku jestem skłonny używać go częściej, gdy w model 17 Pro raczej tego unikałem. Również zastąpienie kamery z trybem noktowizyjnym na cyfrowy mikroskop ma więcej praktycznych aspektów.

System to niby ten sam Android 12, lecz drobne zmiany względem modelu 17 Pro sprawiają, że jest bardziej przyjazny i użyteczny. Rozdzielenie powiadomień i menu szybkiego dostępu, to tylko jedna ze zmian, które przypadły mi do gustu. Jedynie sam launcher okrojono z wielu opcji personalizacji, lecz ten i tak zmienia się zwykle wedle upodobań na własny.

Tak więc oba modele są przeznaczone trochę dla innych grup odbiorców. Gdy 17 Pro, to model skierowany do większości użytkowników, którzy cenią sobie mocną konstrukcję, ale przy zachowaniu rozsądnych gabarytów i niezbyt krzykliwej stylistyki. Mamy więc też 18, gdzie umieszczono wszystko z naddatkiem. Bateria na kilka dni, ekstremalnie wzmocniona obudowa i mocne podzespoły. Nie można zapominać o wyróżnikach wersji 18, a tym bardziej 18T. Mogąc łatwo zamienić telefon w urządzenie inspekcyjne dzięki akcesoriom dołączonym do dedykowanego portu uSmart, mamy pod ręką nie tylko smartfon z szybką siecią 5G, ale i narzędzie pracy.




Słów kilka na zakończenie


Ulefone Power Armor 18, to urządzenie zbudowane bez kompromisów. Jeżeli chcesz mieć baterię, która wytrzyma więcej niż 3-4 dni w naprawdę ciężkich warunkach przy mocnym korzystaniu musisz liczyć się z gabarytem. Do samego rozmiaru idzie się przyzwyczaić. Do tego stopnia, że po kilku dniach spędzonych z osiemnastką mam przekonanie o jego większej wygodzie. Telefon niezwykle pewnie trzyma się w dłoni, co sprawia, że łatwo się na nim pisze. Choć można się obawiać, że sprawia dyskomfort w czasie noszenia, to jednak większość męskich jeansów, a nawet eleganckie spodnie garniturowe bez problemu mieszczą go, a materiał obudowy nie pozwala mu się łatwo wyślizgnąć. Nic nie uwiera, a jedynie obudowa może zauważalnie uwypuklać naszą kieszeń. Choć trzeba być przygotowanym, że rozmiar ma tutaj znaczenie, gdy zechcemy skorzystać ze standardowych uchwytów i statywów. Nie mieści się on w większość z nich. Używając na co dzień w aucie do telefonu prostego holdera lub wersji z ładowaniem bezprzewodowym, nie jestem w stanie stabilnie przymocować tego Ulefone.



Inne aspekty wpływające na jego wytrzymałość mogą powodować początkowo irytację. Chcąc szybko naładować go z użyciem kabla trzeba każdorazowo wydłubywać ciasną zaślepkę z portu USB C. Lecz jako, że robimy tak raz na kilka dni, to nie jest to aż tak drażniące. Ma za to pewność, że telefon po zalaniu będzie działać bez przerwy. Inne modele, które nawet wg specyfikacji są wodoodporne, ale z otwartymi portami, wymagają aby wysuszyć je po jakimkolwiek kontakcie z płynami. Tutaj zaś wyobraź sobie typową sytuację, gdy po całym dniu w biurze, gdzie twój smartfon leży na wierzchu, wracasz do domu autobusem z tłumem kichających i kaszlących ludzi mając go w dłoni. Na twoich rękach jest masa bakterii i wirusów, które przenosisz na obudowę i potem z powrotem z niej. Najprościej jest po prostu umyć ręce z mydłem, a przy okazji to samo zrobić z telefonem! Tak, po prostu mydlisz go, spłukujesz wodą i wycierasz ręcznikiem. Czynność ta przychodzi później naturalnie i nie tylko masz czysty telefon, ale i sumienie, wiedząc, że dbasz o swoje zdrowie.


Trzeba pamiętać, że jest to w głównej mierze telefon do rozmów i urządzenie do przeglądania Internetu. Zasięg komórkowy jest naprawdę solidny, a prędkości przesyłu w 5G dla wielu zastąpi światłowód. Również łączność z systemami nawigacji jest lepsza niż w typowych smartfone - dwa pasma jednocześnie i obsługa kilku standardów oprócz GPS są nieocenione w podróży. Wiele jest aspektów modelu 18, o których rozpisywaliśmy się w tej recenzji, ale wystarczy jeszcze dodać jakość zdjęć. Główny aparat, to podkręcone 108 megapikseli, które daje przyjemny w odbiorze efekt końcowy, a dodatkowe oczko do selfie spełnia swoje zadanie. Kamera przednia w końcu jest użyteczna i nie mam obaw o robienie dobrego grupowego zdjęcia z ręki. Trochę nad wymiar podawane są możliwości filmowania tym modelem. Co prawda jest to nawet 4K, ale już tylko przy 20 klatkach, co wraz z brakiem optycznej stabilizacji obrazu sprawia, że lepiej pozostać przy wideo w 1080p. Mamy też dodatkowe obiektywy, z których ciekawy jest ten wyposażony w bardzo duży zoom. Pełni on sprawnie rolę cyfrowego mikroskopu.


Ogólnie rzecz biorąc, jest to nader przydatny sprzęt. Dzięki połączeniu swojej sporej wydajności z czystym systemem Android 12, może pełnić nie tylko rolę zwykłego smartfone, ale i narzędzia do pracy. Wszystko to za sprawą możliwości rozbudowy o dedykowane akcesoria. Kamera inspekcyjna jest przydatna w wielu branżach, a mając do wyboru, warto zainteresować się modelem 18T, w którym pełna termowizja jest od razu dostępna. Jest to zatem pancerniak z dodatkami do zadań specjalnych, któremu żadne warunki pracy nie są straszne.



  PLUSY

+  
  • bardzo solidna i w pełni wodoodporna obudowa z Corning Gorilla Glass 5 w pakiecie
  • bateria gigantycznej pojemności
  • wydajny procesor
  • aż 12 GB pamięci RAM
  • 256 GB miejsca na dane
  • ładowarka z Power Delivery o mocy aż 66W
  • mocny zasięg komórkowy
  • sieć 5G zapewniająca duże szybkości - nawet 1 GB/s
  • WiFi 6
  • dwuzakresowa antena daje dobre połączenie z różnymi systemami nawigacji
  • całkiem dobry aparat przedni
  • główny aparat o jasnej przysłonie i rozdzielczości aż 108 megapikseli
  • dodatkowy obiektyw makro o przybliżeniu do 60x (niemal cyfrowy mikroskop)
  • ekran z odświeżaniem 120 Hz o dobrym odzwierciedleniu braw
  • ładowanie bezprzewodowe
  • obsługa ładowanie zwrotnego
  • funkcjonalny termometr
  • magnetyczne złącze uSmart na akcesoria
  • wyjście słuchawkowe
  • NFC
  • radio działające bez słuchawek
  • czysty system Android z podstawowym zestawem praktycznych aplikacji

  MINUSY

-  
  • potężne gabaryty i odczuwalna waga
  • duże ramki wokół ekranu
  • ekran to "tylko" IPS
  • nagrywania w 4K przy 20 FPS
  • Android prawdopodobnie nie będzie aktualizowany


Gdzie kupić Ulefone Power Armor 18?

Sklepy online polecane przez blog
Wspominaliśmy już, że ten Ulefone występuje w dwóch wariantach. Model 18T wyposażony jest dodatkowo w kamerę termowizyjną.

Ulefone Power Armor 18T (model z termowizją):

Ulefone Power Armor 18 (model z termometrem):

Dedykowane etui kompatybilne z modelami 18, 18T i 19 zakupimy tutaj:


14 komentarzy:

J.G. pisze...

Obserwuję twój profil na YT już od lat, ale ... .
Recenzja oczywiście przygotowana z dbałością o szczegóły.
W cenie 3100zł to jest dla mnie szokiem.
Jak tam u Ulefone dodawanie aktualizacji Androida? Dalej jak kiedyś?
Miałem Power 3 i producent obiecał update z And 7.1 do And 8.0 i nigdy sie z tego nie wywiązał (po googluj trochę).
Więcej w Polsce brak przedstawiciela i (gdyby nie problemy osobiste) to sprawa z reklamacją zakończyła by się w sądzie (jako antyreklamę dla tej firmy podaję nazwę MobileCity - mam wszystkie papiery potwierdzające ten proceder - rzetelność na zasadzie odrzucić zgłoszenie - nic się nie należy.). Powód odmówienia - to pęknięcie obudowy na raptem 0,5 cm. Zawsze trzymany w etui. Dodatkowo przestał odpowiednio ładować na USB-C, port stał się luźny, 3 rzecz to przycisk podgłośnienia przestał działać. Niestyka. Owszem bateria trzyma do nadal dobrze. (Miałem też telefon marki Oukitel K6000 i ten mimo upadku z 1m 2x na beton nigdy nie pękł. Bateria i przysciski działały przez 3 lata). W chwili obecnej posiadam Xiaomi Redmi Note Pro 8, działający od 3 lat, wszystko działa nadal ale kończy się bateria stąd też obejrzałem i przeczytałem recenzję.
Zarzucam poniższe kwestie:
- brak wsparcia gwarancji w polskiej dystrybucji (której jak wiem brak do dziś, chyba że jest inaczej),
- brak wsparcia aktualizacji Androida do nowszych wersji - kwota słuchawki 3100zł (której jak wiem brak do dziś, chyba że jest inaczej),
- wideofilmowanie to śmieszny żart, 4k/20fps lub 1080p/30fps. (to telefony w kwocie 1000zł i niższej, mają taką funkcjonalność. Moja słuchawka ma 4k/30 i 1080/60 ze stabilizacją przynajmniej elektroniczną. Kosztował 1200zł w 2020 roku.)
świetnie że jest IP69 ale jak włożę w odpowiednie etui to też będzie tyle miał.

Szkoda reszty argumentów wymieniać.

Bateria prawie 10 000. Jest na plus. Termo fajne jest i też +.
108Mpx to też każdy tel ma za 1000zł.

Za 1600zł Samsung A52s też ma ip68. :(

Szkoda czasu na takie słuchawki.
Oczywiście w dalszym ciągu będę obserwować, ale proszę by trochę rzetelniej do tego podchodzić.

Anonimowy pisze...

Przydałaby się recenzja przegrzewania. Jak długo na YouTube można siedzieć zanim będzie parzył w rękę? Cats60 po 4latach mocno się grzał i bateria przez to siadała szybciej. Czy ten model byłby lepszy? W końcu odprowadzanie ciepła w obudowanych modelach zawsze sprawia problem.

TechManiacHD pisze...

@J.G.
Z tego, co widzę, to Power 3 to smartfon z końca 2017 roku z bardzo słabym nawet jak na tamte czasy SoC (procesorem). Nie wiem jak było kiedyś, bowiem z uleFone mam do czynienia raptem od roku i od roku zarówno mój syn, jak i mój ojciec używają modelu Armor 12. Mój syn akurat kilka dni temu przerzucił się na Power Armor 18, lecz tata dalej korzysta z 12ki i sobie chwali. Aktualizacje bezpieczeństwa były, ale nie zliczałem ich.

Skoro wielkie firmy nie są w stanie do końca powiedzieć ani trzymać się tego ile i jakie aktualizacje się pojawią, tym bardziej ja nikogo zapewnić nie mogę. Bez względu na markę, model, Android ma to do siebie, że po pewnym czasie nawet najwięksi i najbogatsi producenci mają w głębokim poważaniu inwestowanie w starsze modele.

O MobileCity nigdy nie słyszałem. Na polskiej stronie uleFone znajduje się lista autoryzowanych punktów sprzedaży i należą do nich najwięksi w Polsce, z którymi chyba szarpaniny nie ma jak z jakąś firemką spod ciemnej gwiazdy. Zerknij proszę - https://www.ulefone.com.pl/gdzie-kupic/

Mam wrażenie, że my, jako ludzie często trzymamy się kurczowo przekonań, które wyrobiliśmy sobie lata temu i nawet mimowolnie odpychamy od siebie świadomość, że coś może się poprawić. Mój Samsung Note 7 zagrzał mi się w kieszeni spodni. Dobrze, że było tylko 5%, dzięki czemu zrobiło się jedynie bardzo gorąco podczas zwarcia (słynny smartfon, który powodował pożary). W innym przypadku doszłoby do obrażeń ciała lub wypadku, bowiem telefon miałem w kieszeni jeansów podczas jazdy autem na drodze szybkiego ruchu... Samsung wymienił mi go na S7 Edge, który się rozwarstwił, bo bateria też na etapie puchnięcia. Takie osobiste przypadki doprowadzają właśnie do mocnej niechęci na danego producenta, jednakże! Producent i to, co jest napisane w nazwie to jedno, zespół, ludzie tam pracujący, managerowie i eksperci się zmieniają. Dlatego uważam, że model, modelowi nierówny.

To, co obserwuję w przypadku uleFone, to to, że prą mocno do przodu i jakość produktów drastycznie wzrasta z każdym kolejnym rokiem. Jak będzie zachowywał się 17 Pro i 18, tego jeszcze nie wiemy. 17ka i 18ka zostanie z nami, póki co i obydwa telefony będą używane na co dzień. Armor 12 dalej jest i też będzie używany przez mojego tatę. Poczekamy, zoabczymy :)

TechManiacHD pisze...

@Anonimowy
Cat S60 miał Snapdragona 617 wykonanego w 28 nm. Tutaj masz procesor wykonany w 6nm. Zupełnie inna technologia. On nawet podczas grania pozostaje chłodny. Jedynie nagrzewa się od samych dłoni bardziej. Zobacz filmik ile czasu wytrzymał na baterii z odtwarzaniem YouTube. Gdyby procesor się tak grzał, to by nie wytrzymał praktycznie pełnej doby.

Temperatura wzrasta jedynie podczas ładowania z pełną prędkością 66W, ale to też nieznacznie.

J.G. pisze...

@TechManiacHD dzięki za odpowiedź.

Anonimowy pisze...

@TechManiacHD ile to kosztuje?

TechManiacHD pisze...

Linki do cen są nad komentarzami.

Anonimowy pisze...

Witam , chciałbym się dowiedzieć jak to jest z tą termowizją i termometrem ? czy jeden model ma termowizję a drugi termometr ? który co posiada ? czy jest telefon który będzie posiadał oba te elementy ? który ?

TechManiacHD pisze...

Na dole recenzji znajduje się sekcja „Gdzie kupić”
Tam są linki do wersji T z termowizją i normalnego Power Armor 18, z samym termometrem.

Anonimowy pisze...

Świetna recenzja ! Zbieram się kilka miesięcy do kupna i tylko tu znalazłem informację że tryb 4k to tylko 20 klatek/sekundę.

Wojtek pisze...

Świetna recenzja!, Mam pytanie odn. nagrywania rozmów w tym telefonie, mało jest informacji w internecie na ten temat. Czy jest wbudowana taka opcja podczas rozmowy, a jak tak to czy jest ona ręczna, czy można ją ustawić jako automat ?

TechManiacHD pisze...

Aplikacji wbudowanej nie ma. Wiąże się to zapewne z prawem UE, które tego zabrania. Możliwe, że aplikacje trzecie by na to pozwoliły.

Wojtek pisze...

Dzięki, chociaż prawo w UE tego nie zabrania, a w PL jest to legalne - własne rozmowy do własnego użytku, (mi akurat jest to bardzo potrzebne do pracy, bo często w samochodzie mam sporo połączeń) to Google jest nadgorliwe w tej kwestii. Pytałem, bo chińskie telefony często mają taką funkcję, pewnie zależnie od rejonu w którym telefon ma działać, są filmiki z tym telefonem który to potrafi. Możliwe że z Indii.

Anonimowy pisze...

miałem 18T nosiłem równo 5dni sprzedałem na olx.pl masakra wykonany, wsześniej 13T był o wiele lepiej wykonant czekam na 19T moze wkońcu się poprawią. A nieliczcie na super fotki robi je jak młotkiem by wykonywał wolno i jakości masakra.recenzja ok niezapominajmy że to jednak CHIŃCZYK.

Prześlij komentarz