wtorek, 15 lutego 2022

Divoom Pixoo 64 - interaktywny plakat w stylu pixel-art

Divoom Pixoo 64

interaktywny plakat w stylu pixel-art


Divoom Pixoo 64

Gdy firma Divoom jakieś 7 lata temu postanowiła dodać do swoich głośników pixelart’owy wyświetlacz, nikt nie sądził, że pomysł zostanie przyjęty aż tak dobrze. Użytkownicy dostrzegli potencjał w niepozornym ekranie, który pierwotnie miał raptem 16 na 16 pikseli. Z biegiem czasu tuż obok głośników zaczęły pojawiać się produkty, które wyposażone były wyłącznie w wyświetlacz, np. plecaki. Wraz z rozwojem marki i produktów współistniała też aplikacja, która pozwala na tworzenie nowych schematów i animacji dla tego typu urządzeń. Wokół niej urosła pokaźna baza użytkowników oraz samych grafik.

Dlatego też najnowszy produkt Divoom, czyli Pixoo 64, to kolejny krok w tym kierunku. Interaktywny plakat, który nie tylko wyświetla kolorowe grafiki, ale też służy do przedstawiania danych pobieranych na bieżąco z sieci. Urządzenie zupełnie wyjątkowe - dlatego też trafiło do naszych testów. Sprawdziliśmy je dokładnie, a rezultaty poznasz w tej recenzji.



Opakowanie i zawartość zestawu


Divoom zdążyło przyzwyczaić nas do dobrze wykonanych produktów, ale też same opakowania są przemyślane i po prostu wyglądają ładnie. Firma posiada różne metody dystrybucji. Testowany egzemplarz pochodzi z oficjalnego sklepu, który pozwala na wysyłkę również z magazynów europejskich. Tutaj mamy dodatkowe pudełko transportowe, a kryje ono jeszcze folię bąbelkową, aby mieć pewność, że naszemu Pixoo 64 nic się nie stanie w trakcie podróży.



Luźno dodano tutaj ulotkę promocyjną oraz kartę informującą o gwarancji.


Spore i płaskie pudło posiada obwolutę. To na niej umieszczono z przodu wizualizację produktu, a dokładniejsze opisy na odwrocie.




W środku jest już grubszy karton, który otwiera się do góry. Miękka wyściółka z gąbki chroni obudowę produktu.


Zestaw zawiera dobrej jakości kabel USB do USB typu C. Choć wykończony czarnym oplotem, to przy tym stosunkowo giętki. Na większej wtyczkach znalazło się logo producenta. Kabel służy do zasilania urządzenia, ale równie dobrze można go zastąpić podobnym przewodem. Dwie małe podkładki i śrubki z oczkami, to haczyki, które posłużą w przypadku chęci zawieszenia ekranu na sznurku niczym obrazu w ramie.


Na dnie opakowania znalazła się instrukcja w formie książeczki. Jest tutaj kilka języków, w tym angielski.


Kolejna obwoluta skrywa właściwy produkt. Również umieszczony w stosownym woreczku z luźno dodaną folią zabezpieczającą na ekran. W zestawie znajduje się też karta pamięci MicroSD o pojemności 512 MB i plastikowa podpórka. Są one umieszczone od razu w samym Pixoo 64.





Budowa


Obudowa od frontu nie stara się wyróżniać niczym specjalnym. Niepozorny, czarny kwadrat o prostej formie. Niczym nowoczesna ramka na zdjęcia. Ekran to w rzeczywistości siatka składająca się z 4096 diod RGB. Rozdzielona jest warstwą kratownicy, aby każdy z “pikseli” miał swoje miejsce - wzmacnia to efekt klasycznego wyświetlacza.


Całość wykonana jest co prawda z plastiku, ale jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Wszystko jest solidne i dobrze spasowane. Produkt ma około 26,2 cm wysokości i szerokości. Jego grubość to raptem 1,8 cm. Waga jest całkiem spora - 920 gram. Sama matowa obudowa nie zbiera zanadto odcisków palców. Na bocznej krawędzi znalazły się dwa przyciski. Górny służy jako włącznik, dolnym zmienia się aktualne schematy wyświetlacza.


Na górze i dole obudowy umieszczono gwinty 1/4”. Dwa z nich mogą posłużyć do przykręcenia uchwytów na sznurek. Inny zaś na zamocowanie do trójnogu lub innego rodzaju statywu. Znajdują się co prawda w odwrotnym układzie niż mogłoby się wydawać, ale producent przewidział to i oprogramowanie pozwala na obracanie obrazów na wyświetlaczu.


Tył prezentuje się całkiem przyjemnie, liczne przetłoczenia i logo producenta na środku. Wcięcie na górze pozwala na zawieszenie na ścianie. Port zasilający USB typu C został zagłębiony wraz ze szczeliną na poprowadzenie przewodu. Tuż obok niego znajduje się dioda informująca o zasilaniu urządzenia. Po drugiej stronie jest slot na kartę pamięci. Na dostarczonej przez Divoom karcie MicroSD umieszczony jest system obsługujący urządzenie oraz ewentualne pliki do aktualizacji firmware i grafiki użytkownika.



Mamy też miejsce na przymocowanie nóżki. Pełni ona rolę podpórki i pozwala na ustawienie Pixoo 64 na blacie pod niewielkim kątem. Nieużywany element mieści się we wnęce na tyle obudowy. Sprzęt wyposażony jest w głośniczek (brzęczyk) schowany również w rogu na odwrocie. Z przodu mamy też niewidoczny mikrofon w dolnej części ramki.




Sam ekran ma jasność maksymalną na poziomie 80 lumenów i pozwala uzyskać temperaturę barwową w zakresie od 1600 do 6500 Kelwinów.



Pierwsze połączenie


Pixoo 64 wymaga stałego zasilania. W odróżnieniu od pozostałych produktów Divoom, nie mamy tutaj wbudowanego akumulatora. Rozumiem takie podejście, ponieważ przy tym rozmiarze i jasności korzystanie z baterii byłby uciążliwe na dłuższą metę. Również odświeżanie danych wymaga stałego połączenia z internetem, co również przyczyniałoby się do krótkiego czas pracy.

Dlatego tutaj zdecydowano się na port USB typu C, do którego podłączamy kabel - może być ten z zestawu, ale powinien zadziałać każdy inny, który pozwoli na zasilanie 5V przy 2A. Niestety samego zasilacza nie uświadczymy w opakowaniu z produktem. Typowa ładowarka od smartphone powinna wystarczyć. Ja w tym przypadku skorzystamy z kostki PowerCube od firmy Allocacoc - posiada ona porty USB dające 2.1A, czyli trochę więcej niż zaleca Divoom.


Na telefonie aktywujemy Bluetooth, dostęp do lokalizacji i łączymy się z domową siecią WiFi. Przy czym trzeba pamiętać, że obsługiwany jest jedynie standard 2,4 GHz i sieć musi mieć dostęp chroniony hasłem.

Kolejny krok to instalacja aplikacji na smartfona. Nazywa się ona “Divoom: Pixel art community” i dostępna jest zarówno na iOS oraz system Android. Dostosowana jest do używania zarówno na tablecie, jak i małym ekranie. Do działania wymagana jest rejestracja na platformie producenta. Po utworzeniu konta logujemy się w aplikacji. 
W tym momencie możemy włączyć interaktywną ramkę. Na początek wita nas animacja startowa. Przy pierwszej konfiguracji powinna już oczekiwać na połączenie - stosowny komunikat wyświetli się na jej ekranie. Jeżeli tak się nie stanie, to wystarczy przytrzymać przycisk na obudowie, aby przejść w tryb parowania.


Na telefonie przechodzimy do zakładki “Me” i wybieramy “Add device”. Tym sposobem widzimy wszystkie sprzęty dostępne w ofercie Divoom. Są one podzielone na dwie kategorię. Mimo, że nasze urządzenie pojawia się na liście Bluetooth, to nas interesuje jednak WiFi. Pixoo 64 jest obecnie jedynym modelem marki z takim połączeniem, więc wybór jest prosty.



Aplikacja poprosi nas o podanie hasła do WiFi, które zostanie udostępnione dla Pixoo 64. Po chwili na telefonie i ekranie Divoom pojawia się informacja o udanym połączeniu. Urządzenie może się również aktualizować zdalnie, wystarczy potwierdzić to w aplikacji.





Konfiguracja


Ustawienia dostępne są jedynie z poziomu aplikacji na smartphone. Znajdziemy tu opcje odpowiedzialne za lokalizację czy chociażby jednostki miar.



Istotna jest możliwość ustawienia poziomu jasności wyświetlacza. Ekran nie jest przesadnie jasny, nawet po przesunięciu paska na skrajną pozycję. Mimo, że domyślnie zalecane jest używanie zasilacza 2A, to po podłączeniu mocniejszego źródła prądu i aktywowaniu opcji stopień ten zostanie delikatnie podniesiony. Zaś aktywując tryb nocny określimy czas, w którym zaprogramowane urządzenie samo zmniejszy intensywność światła.


Korzystając z ramki powieszonej na ścianie czy też na statywie warto skorzystać z opcji obrócenia ekranu - dostępne są ustawienia kątów co 90°.



Po wrzuceniu plików GIF w odpowiedniej rozdzielczości na kartę pamięci dostępną w zestawie, można też stworzyć swoją bibliotekę animacji jakie mają być automatycznie odtwarzanie na ekranie.



Funkcjonalność


Niemal cała obsługa Pixoo 64 odbywa się z poziomu aplikacji na smartfona. Oczywiście mając już wybrane ulubione zestawy grafik i preferowany zegar czy wizualizacje muzyki można nimi sterować też manualnie, za pomocą dolnego przycisku na obudowie. Jesteśmy wtedy ograniczeni do wybranych schematów. Krótkie wciśnięcie zmienia obraz w obrębie danej kategorii, a dłuższe przytrzymanie zmienia całą kategorię na kolejną.


Do dyspozycji mamy obszerną bazę kolorowych obrazków i animacji. W aplikacji dostępne są wszystkie grafiki udostępnione przez innych użytkowników. Podzielone są one tematycznie i wystarczy kliknąć na jedną z nich, aby w kilka sekund pojawiła się na ekranie Pixoo 64. Dla ułatwienia można użyć wyszukiwarki lub nawet subskrybować danego twórcę. Grafiki łatwo zapiszemy do ulubionych, ale też utworzymy 3 niezależne zestawy, które będą wyświetlane same po kolei lub na przemian z innymi ekranami interaktywnymi.



Te zaś przez producenta nazywane są zegarami. Nazwa pewnie pozostała z poprzedniej generacji urządzeń Divoom, gdzie faktycznie na pixelowych ekranach mogły być wyświetlane głównie godziny lub data. Tutaj, dzięki stałemu połączeniu z siecią internetową mamy znacznie większe możliwości. W Pixoo 64 mamy pogrupowane je na kilka rodzajów. Są to chociażby liczniki z portali social media. Bardzo przydatne dla osób zajmujących się tworzeniem ciekawych treści w sieci. Tak więc do dyspozycji są niezależne "zegary" dla, np. portali YouTube, Twitter czy egzotycznych chińskich serwisów. Mamy też podgląd konta własnego producenta Divoom czy nawet zbiorcze wyświetlanie kilku kanałów social media w ramach jednego ekranu. Każdy z nich posiada niezależne ustawienia. Dla YouTube wystarczy podać nazwę kanału i rodzaje liczników, które będą się zmieniać jeden po drugim - subskrybenci, łączna liczba odsłon wszystkich filmów czy też komentarzy.




Kolejna grupa, to klasyczne tarcze zegarów. Te mają liczne formy i często wzbogacone są o animacje. Część z nich wyświetla też kalendarz czy nawet pogodę w formie piktogramów.



Dalej mamy ekrany finansowe. Coś dla biznesmenów zainteresowanych kursami kryptowalut, rynkiem papierowego pieniądza czy spółkami giełdowymi - choć tutaj brakuje mi zmiany na lokalny parkiet.



W podobnie formie co liczniki social media, mogą też być ukazywane dane dla graczy z popularnych tytułów e-sportowych, jak Fortnite, APEX i Overwatch.


Producent udostępnia nam także zegary w stylu świątecznym. Głównie są to motywy bożonarodzeniowe.


Grupa "Tools", to rzeczy, które ciężko przypisać powyżej. Różne ciekawe narzędzia, jak dane pobierane z opaski sportowej Fitbit, aktualny czas w różnych miejscach świata czy nawet dobowe i zbiorcze statystyki z pandemii w wybranym kraju.



Jeżeli ciężko nam zdecydować się na wybór konkretnych animacji, możemy skorzystać z gotowych zbiorów grafik. Dostępne są rekomendowane albumy, kolekcje artystów i tematyczne (np. z okazji święta zakochanych lub związane z grami).



Kolejna zakładka kryje kategorię z wizualizacjami muzycznymi. Działa to płynnie w oparciu o mikrofon wbudowany w Pixoo 64.


To jednak nie koniec możliwości samego urządzenia. Część funkcji, jaka kryje się w aplikacji, pochodzi wprost ze starszych głośników z ekranem tego producenta, jak np. Divoom Ditoo, który mieliśmy okazję już przestawiać na blogu. Na smartphone uruchomimy stoper czy będziemy dodawać punkty na tablicy wyników, które będą wyświetlane na "dużym" ekranie. Z użyciem mikrofonu zadziała też miernik poziomu dźwięku, czyli taki uproszczony sonometr.



Do dyspozycji użytkowników jest też średnio rozbudowany edytor graficzny. Pozwala rysować ręcznie, dodawać proste teksty i nawet importować zdjęcia z naszego smartfona. Można tworzyć statyczne obrazki oraz animacje. Dzięki większej matrycy pikseli grafiki mogą być bardziej złożone niż w przypadku starszych urządzeń Divoom. Widać to doskonale na przykładzie naszego awatara, który ma wyraźniejszy kształt w przypadku siatki 64x64 piksele niż na Ditoo, gdzie dysponowaliśmy jedynie kwadratem o boku 16 pikseli.


Bardzo praktyczna opcja w przypadku wyświetlania grafik, to możliwość dodania do nich zegara w prawym narożniku. Obrazki pobierane z galerii będą częściowo przykryte czytelnymi cyframi.



Pixoo 64, to wciąż nowy produkt i widać to wyraźnie nawet po liczbie grafik w natywnej rozdzielczości, które znajdziemy w bazie aplikacji. Często zdarza się, że wyświetlony zostanie obrazek 32x32 lub nawet 16x16 pikseli. Nie jest to jednak duża wada, ponieważ akurat są to wartości pośrednie i dobrze skalują się na tym ekranie. Sądzę, że z biegiem czasu i gdy większych grafik przybędzie, to producent zdecyduje się na lepsze blokowanie "małych" obrazków.


Planów na rozwój sprzętu jest na pewno wiele. Divoom zapowiedziało już, że urządzenie otrzyma wkrótce wsparcie dla asystenta głosowych od Amazona, czyli Alexy. Osobiście liczę też, że będzie można sterować nim za pomocą systemu Google Home, który jest jednak popularniejszy w naszym kraju.

Liczba aktywnych użytkowników wciąż rośnie, przez co nie tak szybko znudzimy się obecnymi grafikami, ponieważ z każdym dniem dodawane są nowe. Również z aktualizacjami uzupełniane są interaktywne liczniki i zegary, co wciąż zwiększa możliwości Pixoo 64.




Podsumowanie


Mamy do czynienia z dość nietypowym gadżetem. Divoom po raz kolejny poczynił odważny krok pozbywając się głośnika i tworząc właśnie Pixoo 64. Bez wątpienia prezentuje się od bardzo nietuzinkowo, ale nie każdemu będzie odpowiadała oldskulowa stylistyka samego wyświetlacza. Możliwości jakie daje aplikacja są spore. Zaś stały dostęp do internetu poprzez sieć WiFi, pozwala cieszyć się nie tylko kolorowymi obrazkami, lecz też aktualnymi statystykami z gier czy mediów społecznościowych. Urządzenie może stanowić ciekawą ozdobę lub nawet multimedialny znak, który niczym szyld w witrynie sklepu zachęci do skorzystania z aktualnych promocji.



Divoom posiada bardzo duże grono użytkowników, co daje nadzieję na przyszłość. Również sam producent zapowiedział już dodanie nowych funkcji do swojego najnowszego urządzenia.


Interaktywny wyświetlacz Pixoo 64 ciężko przypisać do jakiejkolwiek kategorii, ponieważ sam ją tworzy. Dlatego jestem ciekaw jakie jest Wasze zdanie na jego temat - zapraszam do komentowania pod artykułem.




  PLUSY

+  
  • nietuzinkowy produkt,
  • dobra jakość wykonania,
  • połączenie WiFi pozwala na wyświetlanie dynamicznych informacji,
  • opcja do zmiany orientacji wyświetlanego obrazu,
  • obszerna baza użytkowników Divoom tworzących nowe grafiki,
  • obsługa lokalnych plików GIF,
  • planowane aktualizacje, które dodadzą nowe funkcje.

  MINUSY

-  
  • brak zasilacza w zestawie,
  • przydałaby się funkcja wyświetlania powiadomień z social media czy wiadomości e-mail.


Gdzie kupić Divoom Pixoo 64?

Sklepy online polecane przez blog
Cyfrowa ramka dostępna jest z wielu kanałów dystrybucji:
  • divoom.com - oficjalny sklep producenta, wysyłka również z magazynu w Niemczech
  • divoom-direct.com - nowa odsłona sklepu marki Divoom
  • AliExpress.com - sklep Divoom (dostawa również z Polski)
  • Allegro.pl - oficjalna polska dystrybucja ze sklepu mp3store


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz