poniedziałek, 18 lutego 2019

Yeston SSD

Test i recenzja dysku SSD Yeston



Czy budżetowy dysk SSD pochodzący z dalekiego wschodu może okazać się dobrym zakupem? Czy warto będzie wybrać tę konstrukcję względem znanych marek takich jak Samsung, Crucial czy WD? W tym celu postanowiłem sprawdzić i przetestować półprzewodnikowy dysk mało znanej u nas marki Yeston. Firma ta choć u nas dość niespotykana, to jest ona dobrze rozpoznawalna w Państwie Środka. Yeston zajmuje się głównie budową kart graficznych opartych zarówno na układach AMD jak i NVIDIA. Pytanie tylko… czy dyski te wypadną tak dobrze jak się o nich słyszy?

UNBOXING Kupując jakikolwiek produkt przez internet zawsze warto zwrócić uwagę na sposób zabezpieczenia produktu. Zwłaszcza jeśli ma on przemierzyć pocztą pół globu. W tym wypadku dysk był zabezpieczony w grubej kopercie bąbelkowej wraz z zewnętrznym, oryginalnym opakowaniem producenta. Półprzewodnikowe dyski są niezwykle odporne na wszelkie wstrząsy, lecz już nie tak bardzo na zgniatanie - przynajmniej do pewnego stopnia. W tym wypadku produkt dotarł w stanie idealnym tak jak widać na zdjęciach.




WZORNICTWO Biorąc dysk do ręki widzimy pierwszy powód, dzięki któremu producentowi udało się zejść tak nisko z ceną. Mam tu na myśli obudowę - ta została wykonana z plastiku. Całe szczęście jest to tworzywo relatywnie wysokiej jakości. Nie można powiedzieć, aby w jakikolwiek sposób wyglądał on źle. Absolutnie nie! Dysk świetnie prezentuje się jako zewnętrzna jednostka do przenoszenia lub przechowywania danych. Jednoczenie gdy połączymy go z gamingowym i wyrafinowanym zestawem to w otoczeniu świateł RGB doprawdy nie brakuje mu uroku, a interesujące i niespotykane logo przykuwa oko każdego.





BUDOWA Tak więc pod względem estetycznym plastikowa obudowa nie jest niczym złym, aczkolwiek jest powód dla którego w droższych i bardziej profesjonalnych konstrukcjach producenci decydują się na obudowę z aluminium. Tym powodem są temperatury… Przynajmniej w teorii. Półprzewodnikowe dyski nawet podczas intensywnej pracy pobierają niezwykle małe ilości energii, która przeradza się w minimalną ilość ciepła.


Na rewersie testowanej konstrukcji widzimy naklejkę, z której wynika że dysk pracuje pod napięciem 5V i z natężeniem 1A, co w sumie daje nam maksymalnie do 5 watów konsumowanej energii. Jednak jest to wartość całkowicie maksymalna. W rzeczywistości dyski SSD w czasie spoczynku pobierają w okolicach 0,4W. W czasie odczytu może ta wartość podskoczyć do 0,7W, a w przy intensywnym i maksymalnym zapisie rzadko kiedy dysk jest w stanie przerzucić pobór rzędu 3W. Ile więc może wydzielić się ciepła z poboru 3W? Na szczęście niewiele! Dla porównania weźmy ładowarkę do telefonu z Quick Charge 3.0, która maksymalnie ładuje z natężeniem 18 watów - ta również wykonana jest z plastiku. Oczywiście wytrzymałość cieplna ładowarki, która jest tylko konwerterem, względem dysku SSD jest zupełnie inna. Lecz to proste porównanie może zobrazować, że dysk pobierający przez większość czasu w okolicach 0,4 do 0,7W nie jest źródłem ognia piekielnego i o ile nie byłby to dysk do ciągłego, profesjonalnego zapisu to wykorzystanie aluminium jako budulca byłby tylko stratą cennego surowca oraz zbędnym podniesieniem kosztów dla kupującego.
Osobiście przez wiele lat byłem zdania, że aluminiowa obudowa dysku SSD to zawsze plus. Jednak doświadczenie i czas utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak nie zawsze. Instalacja dysku z aluminiową obudową w notebooku czy laptopie wiąże się często ze skutkiem odwrotnym od zamierzonego. Aluminium zamiast oddawać (znikome) temperatury SSD, tak naprawdę odbiera całe ciepło z wnętrza komputera przenośnego, co owocuje nawet wyższymi temperaturami względem tego, jakie miałby on przy zastosowaniu plastikowej obudowy. Z kolei aluminiowa obudowa może mieć mnóstwo sensu w przypadku montażu dysku w pełnoprawnym komputerze stacjonarnym o otwartej konstrukcji i wymuszonej cyrkulacji powietrznej. Lecz ponownie - tylko w przypadku wykorzystywania dysku do długich i ciągłych zapisów. Jest to dość przewrotne, ale jednocześnie prawdziwe stwierdzenie.
Ze względu na swoją elastyczność tworzywo sztuczne jest też bardziej odporne na upadek, zadrapania czy odkształcanie względem obudowy wykonanej z aluminium.




DANE TECHNICZNE Do moich testów trafił dysk jest o pojemności 250GB, chociaż dostępne są modele od 60GB aż do 1TB pojemności. Oczywiście referencyjne prędkości różnią się w zależności od dostępnej przestrzeni. Pod tym względem 240-ka, 250-ka i 1 terabajtowa opcja wypadają najkorzystniej.

Co do specyfikacji technicznej to trudno doszukać się szczegółowych i potwierdzonych danych. Z tego co znalazłem wynika, że dysk bazuje na pamięciach TLC, a kontroler pochodzi od Silicon Motion. Jedynym sposobem aby zweryfikować te dane było rozebranie dysku.



Tutaj bardzo miłe zaskoczenie! Tak budżetowy dysk, a korzysta z wysokiej jakości komponentów używanych w dużo droższych konstrukcjach. Kontrolerem rzeczywiście jest tutaj czterokanałowy układ Silicon Motion wykorzystujący pamięci 3D NAND flash. Obsługuje on profil ONFI 3.0, Toogle 2.0 oraz asynchroniczne pamięci NAND. Technologia NANDXtend pozwala na potrójne sprawdzanie poprawności cykli P/E i tym samym skuteczną korekcję błędów i ochronę danych. Informacje przechowywane na napędzie mogą być zabezpieczone bezpiecznym algorytmem AES 256.


Dla zapewnienia wydajności dysk wspomagany jest 2GB pamięci gDDR3 prosto od Samsunga. Jeśli chcesz zagłębyć się w temat pełną specyfikację odnajdziesz tutaj - https://datasheet.ciiva.com/26786/k4w2g1646c-hc11-26786983.pdf




Pamięć jaka została tu wykorzystana najprawdopodobniej wyprodukowana została przez SanDisk. Chociaż miałem spore trudności ze stuprocentowym zweryfikowaniem tych danych... W niektórych źródłach odnajdowałem sprzeczne informacje co do pochodzenia układu S29F02TEME1. Dlatego też aby móc sprawdzić to, jak dysk się sprawuje, tak niezbędne jest przeprowadzenie własnych testów. Przejdźmy więc do benchmarków.


BENCHMARKI Testy przeprowadziłem w dwóch najbardziej popularnych programach do benchmarkowania dysków półprzewodnikowych. Możecie zauważyć, że wartości przez nie prezentowane potrafią w pewnej granicy różnić się od siebie. Niestety tak to zwykle bywa w syntetycznych testach wydajnościowych i za każdym “przelotem” uzyskuje się odrobinę inne wartości. Dla zachowania równowagi każdy test przeprowadzałem pięciokrotnie i zamieszczone screeny wybierałem plus-minus ze środka stawki aby nie było one ani zawyżone, ani zaniżone. Na początek sięgnijmy po AS SSD benchmark.

Test przy 0% zapełnienia pojemności

Test przy 50% zapełnienia pojemności

Test przy 75% zapełnienia pojemności

Test przy 95% zapełnienia pojemności


Jako kolejny benchmark CristalDiskMark 6
Test przy 0% zapełnienia pojemności

Test przy 50% zapełnienia pojemności

Test przy 75% zapełnienia pojemności

Test przy 95% zapełnienia pojemności

Wyniki z przeprowadzonych benchmarków są jak najbardziej bardzo pozytywne! Szczególnie miło zaskoczyły testy po zapełnieniu dysku. Już nie raz zdarzało się, że nawet w konstrukcjach renomowanych producentów dyski SSD po zapełnieniu w stopniu przekraczającym 85% były wręcz nie do używania, a ich możliwości odczytu i zapisu spadały poniżej osiągów dysków talerzowych. Tutaj konstrukcja Yeston zachowuje się wzorowo nawet po zapełnieniu do 95%.

PRAKTYKA Testy syntetyczne to jedno, niezbędnym jest sprawdzenie dysku także w praktyce. Wiadomym jest to, że tylko bardzo drogie profesjonalne dyski SSD są w stanie utrzymać ciągłość zapisu na poziomie 500-550 MB/s. Wszystkie inne, konsumenckie półprzewodnikowe konstrukcje utrzymują zapis na tym poziomie tylko do momentu pełnego zapełnienia pamięci podręcznej. Później zdani jesteśmy już tylko na realną prędkość zapisu oferowaną przez kość pamięci. W tym celu wystarczy przekopiować duży plik na docelowy napęd.



Tutaj posłużyłem się 80GB plikiem i rzeczywiście przez pierwszy moment utrzymywana jest prędkość przekraczająca 420 MB/s. Po około 3,5 GB zapisu, spada ona do okolic 290 MB/s i tak się utrzymuje przez następnych blisko 15-20 GB. Po zapisaniu około 40GB danych prędkość zapisu spada do okolic 90-100 MB/s i wiem, że to wygląda zniechęcająco, lecz taka sytuacja występuje w każdym dysku konsumenckim. Niestety producenci o tym praktycznie nigdy nie wspominają, a recenzentom zdarza się mówić o tym dość rzadko, jeśli w ogóle…
Niech najlepszym dowodem tego będzie przeprowadzony przeze mnie test porównujący zapis 100 GB pliku na testowanym dysku Yeston do dysku Samsung SSD EVO 850.


Test zapisu 100 GB pliku na Yeston 250 GB
Test zapisu 100 GB pliku na Samsung 850 EVO 500GB

Czas zapisu 100GB pliku na:
Yeston 250GB = 5 minut 50 sekund
Samsung 850 EVO 500GB = 4 minuty 41 sekund

Nie jest więc żadną tajemnicą, że Samsung robi to lepiej. Lecz to co istotne nawet porównując 250 gigabajtowe modele Samsung jest również blisko 70% droższy, aniżeli propozycja od Yeston. To akurat daje sporo do namysłu!

ZALETY Tutaj nie będziemy przeciągać - Zdecydowaną zaletą jest cena! W przypadku 250 gigabajtowego modelu wydatek w wysokości 153 złotych (z kodem zniżkowym) jest nie tylko akceptowalny, ale sprawia, że oferowany model jest wręcz bardzo atrakcyjny! Do zalet warto zaliczyć także markowe komponenty na jakich został on zbudowany.

WADY Jedyną realną wadą recenzowanego dysku są warunki gwarancyjne. Kupując dysk w miejscu, skąd ja go mam - czyli ze sklepu Banggod otrzymujemy jedynie 180 dni gwarancji. Z kolei Yetson nie posiada swojej filii na terenie Europy, co w razie pecha i uszkodzenia SSD po okresie 180 dni może zostawić nas z niczym. Co prawda dyski SSD bardzo rzadko ulegają awariom i jeśli już, to problemy pojawiają się zaraz na samym początku użytkowania, ale jednak jest to coś godnego rozważenia.

Obudowa wykonana z tworzywa sztucznego według mojej osobistej opinii nie jest ani wadą, ani zaletą - wszystko zależy od konkretnego przypadku. Jako dysk przenośny czy dysk do laptopa lub notebooka plastik sprawdzi się lepiej niż aluminium. Jako dysk do desktopowego komputera obudowa z aluminium zapewniłaby minimalnie niższe temperatury pracy.



PODSUMOWANIE Choć marka Yeston zajmuje się głównie produkcją kart graficznych, to jak widać przy doborze budżetowego dysku SSD nie powinno się wykluczać ich propozycji. Jest to dysk kierowany do normalnego, standardowego użytkowania, a podczas takiego nikt całymi dniami nie zapisuje setek gigabajtów danych w krótkich okresach czasu. Moim osobistym zdaniem konstrukcja ta idealnie nadaje się do montażu w komputerach typu desktop czy przenośnych zarówno jako typowy dysk dla gier lub nawet jako podstawowy dysk systemowy.

Sam od wielu lat używam dysków SSD marki Crucial i Samsung, aczkolwiek tym razem postanowiłem spróbować czegoś innego i po prostu dać szansę mniej znanemu producentowi. Testowany Yeston znalazł się już w moim gamingowym laptopie Alienware M14xR2 i będzie służył jako główny dysk systemowy. Jest to urządzenie, z którego korzystam bardzo intensywnie i częściej niż ze swojego desktopa. Jeśli interesuje Was to, jak sobie radzi dysk w okresie kolejnych tygodni, miesięcy czy lat śmiało pytajcie poniżej w komentarzach.

Dysk można kupić tutaj: https://www.banggood.com/custlink/K3KGRjyD4g
KOD na 15% zniżki: d724c4



4 komentarze:

  1. Witam. Czy można ten dysk zamontować w konsoli Ps4 pro?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej. Tego nawet nie ująłem w recenzji, że plastikowa obudowa ma się również jak najlepiej w PS3 czy PS4. To samo tyczy się Xboxów.

      Usuń
  2. Siema, fajna recka. Jesteś z Torunia ? Czy tylko poprostu tak agresywnie promujesz swojego Bloga, że wrzucasz link do niego na na grupach typu "Ogłoszenia toruńskie" ? Pozdro !

    OdpowiedzUsuń